Reklama

Felieton Piotra Zaremby o Brunonie Jasieńskim

Lata 70. Trafiam do warszawskiego Ateneum na „Bal manekinów" Brunona Jasieńskiego. Na tę inscenizację Janusza Warmińskiego chodziła cała Warszawa. Podoba mi się – efektowne, groteskowe, roztańczone przedstawienie.
Google Ustaw „Rzeczpospolitą” jako swoje ulubione źródło informacji w Google
Piotr Zaremba

Piotr Zaremba

Foto: Rzeczpospolita

Reklama
Reklama
Reklama

Ale mam wątpliwości. Ośmieszony bohater to socjalistyczny poseł do francuskiego parlamentu, a tak naprawdę zasługujący na karę burżuj. Jak to, myślę, przecież socjaliści pomagali ludziom i przyczynili się do reformy kapitalizmu. Co zabawne, ponieważ Ribandel i jego towarzysze mówią o socjalizmie, publiczność się śmieje jak z antykomunistycznych aluzji. Ja mam poczucie, że śmieje się na opak. Sztuka jest agitką, błyszczącą i kolorową.

Wspomnienie drugie, z lat 80. Wśród piosenek Jacka Kaczmarskiego poznaję i tę o Jasieńskim. Śpiewający poeta świetnie naśladuje manieryczny styl swojego bohatera, by w finale pokazać go jako ofiarę wielkiego Azjaty. Wydało mi się to zbyt okrutne. Kaczmarski podrwiwał z ofiary stalinowskich czystek („A tu trup, mój biedaczek, zmarł już całkiem na kość"), zamiast go żałować. Dziś myślę, że Kaczmarski miał rację. Za takie błędy jak zaangażowanie w budowę państwa wiecznej szczęśliwości drwina innego poety nie jest karą zbyt surową.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama