Przeciąganie liny na lewicy trwa w najlepsze. Sytuacja po kolejnym słabym wyniku wyborczym spowodowała, że małżeństwo z rozsądku może nie wytrzymać próby czasu. Stanowisko Lewicy Razem jest dla części wyborców niezrozumiałe i może spowodować szybszy powrót PiS-u do władzy.
Lewica Razem, partia Adriana Zandberga i Magdaleny Biejat, wyrosła na społecznym buncie młodego środowiska, które nawiązuje do chlubnej tradycji niepodległościowego socjalizmu oraz tej części opozycji demokratycznej, która skupiona była wokół osoby prof. Karola Modzelewskiego i tworzonej również przez niego na początku transformacji Unii Pracy. Było to również środowisko, które ostro recenzowało poczynania środowiska SLD w latach 90. Adrian Zandberg i inni działacze protestowali przeciwko wojnie w Iraku, przeciwko liberalnemu zwrotowi z podatkiem liniowym na czele, który wprowadzał rząd Leszka Millera. Partia Razem (dziś Lewica Razem) wyrosła zatem na buncie przeciwko postkomunistycznej lewicy, która, ich zdaniem, nie reprezentowała interesów świata pracy, kompromitując go w oczach opinii publicznej. W 2018 roku nastąpił polityczny zwrot, gdy Adrian Zandberg porozumiał się z Włodzimierzem Czarzastym, a lewica wróciła do Sejmu, zdobywając przyzwoity wynik.