Zbigniew Lewicki pisze na łamach „Rzeczpospolitej”, że w MSZ cenieni są ci kandydaci na ambasadorów, którzy w ostatnim czasie nie mieli kontaktów z resortem. Mianowanie ich byłoby zgodne z ustawą o służbie zagranicznej z 2021 r., która wyłączyła stanowiska ambasadorskie ze służby zagranicznej, jednak rząd Donalda Tuska doszedł do władzy pod hasłem naprawy istniejącego systemu łupów, a nie korzystania z niego.
Dlaczego ambasadorzy, którzy przekroczyli wiek emerytalny, nie powinni obejmować placówek
W krajach takich jak Niemcy, Francja czy Wielka Brytania ambasadorami zostają zawodowi dyplomaci. Praktycznie się nie zdarza, aby ambasador przekroczył wiek emerytalny, zablokowałby bowiem możliwość objęcia stanowiska innemu dyplomacie. W polskim MSZ jest wielu absolwentów Akademii Dyplomatycznej, Krajowej Szkoły Administracji Publicznej (KSAP) i członków korpusu służby zagranicznej, których obowiązuje zachowanie neutralności politycznej. To oni powinni obejmować stanowiska ambasadorskie.
Czytaj więcej
Zmiany w dyplomacji są potrzebne, ale trzeba je przeprowadzić z wyczuciem, nie niszcząc tego, co wartościowe. Uwiarygodniać reformy muszą osoby o d...
Prezydent zapowiedział, że nie podpisze nominacji ambasadorskich politykom i członkom Konferencji Ambasadorów RP. Jednak powodem nie powinny być związki rodzinne czy poglądy polityczne kandydata, lecz pozostawanie poza służbą zagraniczną, a często także przekroczenie ustawowego wieku emerytalnego. Wtedy prezydent mógłby przyczynić się do naprawy polskiej dyplomacji.
Podpisując te nominacje ambasadorskie, które nie budzą kontrowersji, prezydent postawiłby w trudnej sytuacji nominatów politycznych. Mogliby oni wyjechać, jeżeliby się zdecydowali, jako co najwyżej chargé affairs, i nie kryliby się w większej grupie Bogu ducha winnych zawodowych dyplomatów.
Ambasadorzy pod MGIMO nie mieli monopolu na prowadzenie polityki prorosyjskiej
Zbigniew Lewicki pisze też, że przed pięcioma laty ogłosiłem wyprowadzenie z MSZ wszystkich absolwentów Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (MGIMO). Powiedziałem jednak co innego: że wśród kierownictwa MSZ nie ma absolwentów MGIMO (i pracowników komunistycznych służb). A to nie to samo.
Czytaj więcej
Prezydent Andrzej Duda oświadczył, że nie podpisze zgody na ustanowienie Jacka Najdera ambasadorem RP przy NATO. Ocenił, że doszło do złamania doty...
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Powiedziałem też, że w MSZ zostali wymienieni prawie wszyscy dyrektorzy i ambasadorzy, co OKO.press określiło jako „przechwałki”. „Co do faktów – pisało OKO.press – minister oczywiście miał rację, ale było to przede wszystkim efektem tradycyjnej rotacji, a nie głębokich czystek”. Tak, zmiany w dyplomacji należy przeprowadzać stopniowo i mówić o nich wtedy, kiedy już zostaną przeprowadzone.
Wracając do absolwentów MGIMO, zostali oni „wyprowadzeni” z MSZ, gdy już nie pełniłem funkcji ministra spraw zagranicznych. Następnie na mocy wyroków sądów zostali przywróceni do pracy. Pamiętam, że MSZ wysyłał dyplomatów na studia do Moskwy jeszcze w latach 90. Później byli oni prześwietlani przez nasze służby na różnych etapach kariery. Na pewno też nie mieli oni monopolu na prowadzenie polityki prorosyjskiej. Zdarzało się to także absolwentom Oksfordu.