Reklama

Estera Flieger: Jak by wyglądało nowe święto 15 października? Narodowy Dzień Polaryzacji

Jeśli tylko święto 15 października zostanie ustanowione, nie będzie to dzień wolny ani od pracy, ani od sporów: bo trudno będzie przekonać wszystkich, że celebruje się wyłącznie frekwencyjny rekord, a nie zwycięstwo jednych i porażkę drugich.

Publikacja: 05.04.2024 04:30

Estera Flieger: Jak by wyglądało nowe święto 15 października? Narodowy Dzień Polaryzacji

Wybory

Foto: Adobe Stock

Barbara Oliwiecka, Polska 2050, chce nowego święta: 15 października mielibyśmy celebrować wysoką frekwencję w wyborach (74,38 procent). W tym celu posłanka skierowała interpelację do Agnieszki Buczyńskiej, a minister ds. społeczeństwa obywatelskiego deklaruje, że sprawdzi, czy to możliwe. Wcześniej zorganizowano zbiórkę podpisów pod internetową petycją w tej sprawie, adresowaną do marszałka Szymona Hołowni.

Czytaj więcej

Rząd nie zgłasza sprzeciwu. Zielone światło dla święta w rocznicę klęski PiS

Jak by w praktyce wyglądało święto 15 października

Jeśli tylko święto zostanie ustanowione, nie będzie to dzień wolny ani od pracy, ani od sporów: bo trudno będzie przekonać wszystkich, że celebruje się wyłącznie frekwencyjny rekord, a nie zwycięstwo jednych i porażkę drugich. Należałoby więc nazwać je Narodowym Dniem Polaryzacji. Dzień jak co dzień, chciałoby się sarknąć. Wyobraźmy sobie tylko rozliczne atrakcje: czekoladowy orzeł (klasyka), bańki mydlane (jak te, w których zamykamy się w mediach społecznościowych), kolejki i pizza (jak w dniu wyborów na wrocławskim Jagodnie – osiedle ma już status kultowego). Oraz koncerty – oczywiście osobne dla każdej z opcji (przy czym ta pisowska zrobi sobie sama): a w repertuarze „Kocham wolność” lub „Żeby Polska”.

Co zamiast polaryzującego święta?

Nie od dziś poszukuje się nowej formuły dla świętowania, ponieważ 11 listopada na poziomie centralnym nam nie wyszedł (sama proponowałam położenie akcentu na 15 sierpnia). Zresztą użytkownicy mediów społecznościowych, komentując pomysł posłanki Oliwieckiej, zwracali uwagę na to, że niezagospodarowany pozostaje 4 czerwca (swoją drogą też problematyczny dla części opinii publicznej, ale dyskutujmy). Jednak ustanowienie święta w dniu 15 października nie rozwiązuje żadnego problemu, a tworzy wyłącznie nowe i eskaluje te stare: nie jestem przekonana, czy potrzebujemy tego, kiedy za wschodnią granicą toczy się wojna.

Czytaj więcej

Estera Flieger: Innego 11 Listopada nie będzie
Reklama
Reklama

Zresztą wśród interpretacji przyczyn rekordowo wysokiej frekwencji znajduje się i taka, że była nią równie wysoka polaryzacja. Powstaje więc pytanie, jak zachęcać do aktywności obywatelskiej, nie polaryzując. Zamiast polaryzującego święta, byłoby wspaniale celebrować jeśli nie koniec, to przynajmniej zmierzch polaryzacji.

felietony
Marek A. Cichocki: Czy ostatnie 35 lat rozwoju okażą się tylko epizodem w historii Polski?
felietony
Jerzy Surdykowski: Weto prezydenta do DSA. Czy nie lepiej przecie pisać to w klozecie?
Opinie polityczno - społeczne
Hubert Salik: Przejęcie Grenlandii w amerykańskim kinie gangsterskim
Opinie polityczno - społeczne
Piotr Kłodziński: Selekcja negatywna w rządzie. Dlaczego państwo odrzuca najsprawniejszych ludzi?
Opinie polityczno - społeczne
Wojciech Warski: Polacy zagrażają własnemu bezpieczeństwu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama