Przemysław Prekiel: Magdalena Biejat rywalką Rafała Trzaskowskiego. Czy prezydent Warszawy przegra jak kiedyś Komorowski?

Kandydatura Magdaleny Biejat na prezydenta Warszawy może okazać się dla lewicy strzałem w dziesiątkę. Młoda, ideowa, waleczna, świetnie wykształcona kobieta ma realne szanse na walkę z Rafałem Trzaskowskim o drugą turę.

Publikacja: 20.02.2024 12:35

Magdalena Biejat

Magdalena Biejat

Foto: PAP/Marcin Obara

Wicemarszałkini Senatu Magdalena Biejat została wspólną kandydatką środowisk lewicowych w Warszawie. Przed wyborami samorządowymi 2024 lewica wyciągnęła wnioski z ostatniej kampanii, gdzie lewicowych kandydatów było kilku, jak Andrzej Rozenek, Jan Śpiewak i Piotr Ikonowicz. Na to nie mogła sobie po raz kolejny pozwolić, bo jej agenda jest w Warszawie budowana od nowa, choć wiele postulatów dzieli z Rafałem Trzaskowskim. 

Czytaj więcej

Magdalena Biejat kandydatką Lewicy i stowarzyszenia Miasto Jest Nasze w Warszawie

Plusem kandydatury Biejat jest również to, iż popiera ją Miasto Jest Nasze niezwykle aktywnego działacza Jana Śpiewaka, bezkompromisowego w działaniach na rzecz walki z patologiami przy reprywatyzacji. W polityce, jak w życiu, wszystko jest możliwe, przy dobrej kampanii, przy zaznaczeniu różnic między Lewicą a KO, lewicowa kandydatka może w Warszawie namieszać.

Magdalena Biejat czy populiści z PiS? Na kogo zagłosują niezadowoleni z rządów Rafała Trzaskowskiego 

Rafał Trzaskowski jest niekwestionowanym faworytem wyścigu o fotel prezydenta Warszawy. Takim faworytem był jednak również w wyborach na prezydenta RP w 2015 roku Bronisław Komorowski, lider wszystkich sondaży, który miał wygrać w pierwszej turze, a pozostali kandydaci rezygnowali ze startu, aby się nie ośmieszać. Pokonał go mało znany wówczas kandydat PiS, który potrafił wypunktować błędy i absurdy prezydentury. Tamtych wyborów w zasadzie nie wygrał Andrzej Duda, tylko Bronisław Komorowski je przegrał. Zgubiła go, i jego sztab, pewność siebie, buta i arogancja. 

PO w stolicy rządzie niemal dwie dekady. Na kogo oddadzą głos wszyscy ci, którzy są z tych rządów niezadowoleni, chcą innej Warszawy, takiej, gdzie nie brakuje wody w mieszkaniach, gdzie nie brakuje toalet, gdzie stać będzie mieszkańców na tańszy wynajem, bo granic absurdów sięgają niekiedy ceny wynajmu mieszkań w stolicy? W kampanii parlamentarnej lewica prowadziła konsekwentną agitację na rzecz budowy tanich mieszkań, wzorując się na Wiedniu. Jeśli to nie Magdalena Biejat będzie głosem protestu mieszkanek i mieszkańców Warszawy, to po raz kolejny będzie to PiS i ich kandydat, a bunty społeczne skanalizuje populistyczna prawica. 

Czytaj więcej

Jan Śpiewak: Sędziowie nienawidzą mnie bardziej niż Ziobry

Obecna wicemarszałkini Senatu otrzymała w wyborach parlamentarnych ponad 200 tys. głosów, a jej obecna pozycja predestynuje ją do walki o jeszcze lepszy wynik. A im lepszy ten wynik, tym większa szansa, że lewicowe postulaty trafią do ratusza, a sama Magdalena Biejat na trwałe zamieni parlament na samorząd, mając większy wpływ na politykę.

Wybory samorządowe 2024. Lewica może powalczyć w dużych miastach i o elektorat socjalny

Dla niewielkiej partii, jaką jest dziś Nowa Lewica, olbrzymie znaczenie ma podkreślenie własnej tożsamości i podmiotowości politycznej. Ostatnimi laty bowiem wielu liderów tej formacji niemal niczym nie różniło się od PO, starając się zdobyć serce Donalda Tuska, który, jak na pragmatyka przystało, te starania odrzucił, zostawiając Włodzimierza Czarzastego i Roberta Biedronia samym sobie. Platforma od lat systematycznie odbiera Lewicy jej wyborców, co widać zwłaszcza na dawnych Ziemiach Odzyskanych, które tradycyjnie były doskonałą lewicową bazą. 

Struktura demograficzna wyborców lewicy może dziś napawać nadzieją. To w większości młodzi mieszkańcy dużych ośrodków miejskich, dobrze wykształceni, zlaicyzowani, tradycyjnie najdalej od PiS. To inny niż kiedyś elektorat, który wtedy był nostalgiczny wobec PRL, umiarkowanie konserwatywny i socjalny. 

Dla niewielkiej partii, jaką jest dziś Nowa Lewica, olbrzymie znaczenie ma podkreślenie własnej tożsamości i podmiotowości politycznej

Lewica ma jednak też szansę, być może ostatnią, powalczyć o elektorat socjalny. Przez lata rządów PiS poczuł się on podmiotowy i, co ważne, był częścią wspólnoty, ale dziś, gdy PiS jest w opozycji, partia Jarosława Kaczyńskiego nic tym ludziom dać nie może. Wyborcy ci w naturalny sposób będą odpływać w inną stronę, na pewno nie do PO, a najpewniej do Trzeciej Drogi. Jeśli lewica o tych ludzi nie zawalczy, będzie musiała się zdefiniować na nowo.

Opinie polityczno - społeczne
Michał Kolanko: Koalicja w Sejmie zdała pierwszy tak poważny egzamin
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Opinie polityczno - społeczne
Estera Flieger: To nie jest kraj dla lewicy
Opinie polityczno - społeczne
Jan Romanowski: Młodzi w wyborach samorządowych 2024 wystawili rządowi żółtą kartkę
Opinie polityczno - społeczne
Przemysław Prekiel: Klęska Lewicy w wyborach samorządowych 2024. Jej liderzy nadal niczego nie rozumieją
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Opinie polityczno - społeczne
Daria Chibner: Młodzież czyta coraz więcej książek. Ale paradoksalnie nie ma co się cieszyć