Rusłan Szoszyn: Władimira Putina sny o rakietach na Kubie

Na Kremlu liczą, że strasząc Zachód atomową zagładą Rosja prędzej czy później doprowadzi do globalnego resetu i przywróci prezydentowi miejsce na salonach świata.

Publikacja: 06.11.2023 13:03

Władimir Putin zarówno rodakom jak i światu demonstruje, że jest gotów na wszystko.

Władimir Putin zarówno rodakom jak i światu demonstruje, że jest gotów na wszystko.

Foto: EPA/ALEXEI NIKOLSKY / POOL

Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 621

Władimir Putin zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami unieważnił w ubiegłym tygodniu ratyfikację przez Rosję Traktatu o całkowitym zakazie prób z bronią jądrową (CTBT). Gospodarz Kremla wprost zasugerował, że to sygnał Stanom Zjednoczonym. Zarzucał amerykańskim władzom, że podpisały w 1996 roku traktat (tak samo jak i Rosja), ale dotychczas go nie ratyfikowały.

To wcale nie oznacza, że Rosja jutro zdetonuje bombę atomową na Syberii, by postraszyć Zachód, ale nie jest już to już całkiem niemożliwy scenariusz. Stara carska zasada nakazuje bowiem: "Bij swoich, żeby obcy się bali".

Zimna wojna 2.0

W ostatnim czasie najwyraźniej Putin postawił na demonstracje swojej najgroźniejszej broni - rosyjskiej triady nuklearnej. Po raz ostatni ćwiczenia strategicznych sił atomowych odbywały się pod koniec października, dowodził osobiście Putin. Demonstrowano m.in. rakiety manewrujące pokonujące kilka tysięcy kilometrów. Niedawno też odbywały się ogólnokrajowe ćwiczenia obrony cywilnej, sprawdzano stan schronów na terenie całego kraju. Rosyjska propaganda nie przystaje też mnożyć filmiki, na których można zobaczyć jak rakiety balistyczne dzielą się w powietrzu na kilkanaście mniejszych pocisków i ścierają z powierzchni ziemi amerykańskie miasta. Na Amerykanach to nie robi wrażenia, a pewnie większość z nich tych filmików produkcji Kremla nawet nie zobaczą. Najważniejsze, by docierały do Rosjan i utrwalały ich w przekonaniu, że król nie jest nagi.

Putin zarówno rodakom jak i światu krok po kroku demonstruje, że jest gotów na wszystko. Warto przypomnieć, że w lutym tego roku gospodarz Kremla zawiesił udział Rosji w amerykańsko-rosyjskim traktacie New START. Była to fundamentalna umowa pomiędzy krajami dotycząca dalszej redukcji i ograniczenia zbrojeń strategicznych, która kumulowała w sobie wiele umów kończących zimną wojnę. Chodziło m.in. o to, że USA i Rosja ograniczały liczbę głowic nuklearnych do 1550 sztuk oraz na zasadach wzajemnej transparentności wymieniały się informacjami i dopuszczały swoich obserwatorów do strategicznych obiektów.

To już jednak przeszłość, Rosja może mnożyć głowice nuklearne w nieskończoność i nikt nie ma już wglądu do jej arsenałów nuklearnych.

Putin jak Chruszczow

Kreml stawia na nakręcanie spirali konfrontacji. Niegdyś Nikita Chruszczow przerzucając potajemnie rakiety na Kubę zaskoczył Stany Zjednoczone i postawił świat na krawędzi zagłady. W konsekwencji wycofał je, ale Amerykanie też wycofali swoje rakiety balistyczne z Turcji i Włoch uruchamiając jednocześnie z ZSRR gorącą linię telefoniczną.

Czytaj więcej

Czy marszałkowie uratowali świat przed Chruszczowem?

Dzisiaj Putin idzie śladem swoich radzieckich poprzedników, którzy stawiali na „język siły” w relacjach ze światem. I wierzy, że to pomoże mu zmusić Zachód do rozpoczęcia rozmów o przyszłości Ukrainy, a może i całej naszej części Europy. Szuka swojej "Kuby" w konfrontacji z USA, chce zaskoczyć Waszyngton. Nie przypadkowo prezydent Rosji już po raz kolejny pochwalił się swoją najnowszą rakietą z napędem atomowym „Buriewiestnik” (ptak zwiastujący burzę).

W zachodnich mediach już została okrzyknięta „latającym Czarnobylem”. Jeżeli Rosjanom rzeczywiście udało się ją stworzyć, to odległość już nie będzie miała najmniejszego znaczenia. Pocisk taki mógłby praktycznie w nieskończoność krążyć wokół kuli ziemskiej. Ale czy Putin rzeczywiście ma taką broń? 

Czytaj więcej

Sytuacja na froncie na Ukrainie: Szach, mat czy pat

Wbrew krążącej w zachodnich mediach opinii, Kremlowi w obecnej sytuacji nie opłaca się zmniejszać napięcia w wojnie z Ukrainą i zamrażać konflikt. Putin liczy na reset w relacjach z Zachodem, zniesienie sankcji i powrót na salony świata. Na Kremlu mają nadzieję, że wojna na Bliskim Wschodzie, zmęczenie Zachodu, nadchodzące wybory prezydenckie w Ukrainie i przyszłoroczne w USA mogą się do tego przyczynić. 

Władimir Putin zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami unieważnił w ubiegłym tygodniu ratyfikację przez Rosję Traktatu o całkowitym zakazie prób z bronią jądrową (CTBT). Gospodarz Kremla wprost zasugerował, że to sygnał Stanom Zjednoczonym. Zarzucał amerykańskim władzom, że podpisały w 1996 roku traktat (tak samo jak i Rosja), ale dotychczas go nie ratyfikowały.

To wcale nie oznacza, że Rosja jutro zdetonuje bombę atomową na Syberii, by postraszyć Zachód, ale nie jest już to już całkiem niemożliwy scenariusz. Stara carska zasada nakazuje bowiem: "Bij swoich, żeby obcy się bali".

Pozostało 87% artykułu
Opinie polityczno - społeczne
Jacek Nizinkiewicz: Decyzja sądu nie uniewinnia Romanowskiego. Dowody są twarde
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Opinie polityczno - społeczne
Zuzanna Dąbrowska: PSL-u miłe miejsce, po prawej od wejścia do Sejmu
Opinie polityczno - społeczne
Patriotyzm po polsku. Czym jest polskość w XXI wieku?
Opinie polityczno - społeczne
Sławomir Sowiński: Ukryte polityczne marzenia
Opinie polityczno - społeczne
Marek Migalski: Mizeria kancelarii Andrzeja Dudy