Niby sprawa wydaje się jasna. Artykuł 26 konstytucji stwierdza, że Siły Zbrojne zachowują neutralność w sprawach politycznych oraz podlegają cywilnej i demokratycznej kontroli.
Z kolei art. 341 ustawy o obronie ojczyzny precyzuje, że w czasie pełnienia służby wojskowej żołnierzowi zawodowemu nie wolno: być członkiem partii politycznej ani stowarzyszenia, organizacji lub ruchu obywatelskiego, stawiających sobie cele polityczne; brać udziału w zgromadzeniach o charakterze politycznym; prowadzić działalności politycznej.
Jednak zastrzeżenie, o którym mowa w punkcie 2, nie dotyczy zgromadzeń związanych z wyborami władz państwowych i samorządowych. Żołnierzom uczestniczącym w takich zgromadzeniach nie wolno nosić umundurowania i znaków wojskowych.
Czytaj więcej
Cel związany z organizacją defilady wojskowej w Warszawie został osiągnięty. Nic bardziej nie przemawia do Rosjan i Białorusinów niż demonstracja s...
Żołnierze w mundurach nie uczestniczą zwykle w zgromadzeniach o charakterze politycznym, ale politycy przychodzą na pikniki organizowane przez armię do promocji służby wojskowej. Wykorzystują ten moment do autopromocji i agitacji wyborczej. Nie znam przypadku, aby polityk, który przychodzi na piknik z udziałem wojska, został z niego wyproszony.
Lider PiS, wicepremier Jarosław Kaczyński oraz szef resortu obrony Mariusz Błaszczak nie mają skrupułów. Ten pierwszy na takim pikniku w Uniejowie, w asyście mundurowych zaatakował lidera opozycji Donalda Tuska. Nazwał go m.in. personifikacją zła w Polsce. Z kolei Mariusz Błaszczak w trakcie niemal każdego swojego wystąpienia w jednostkach wojskowych za cel obiera opozycję.
Warto jednak powrócić do fundamentów naszego systemu politycznego, bo właśnie w nim tkwi akceptacja takich zachowań. Gwarantem neutralności politycznej wojska jest kontrola sprawowana przez naczelne organy władzy ustawodawczej i wykonawczej – czyli organy z natury polityczne. Prof. Zenon Trejnis z Wojskowej Akademii Technicznej w jednej z publikacji wskazuje na sprzeczności naszego systemu prawnego, które dopuszczają możliwość łączenia funkcji wykonawczej i ustawodawczej przez ministrów i sekretarzy stanu, „kiedy to osoby te do godziny 16.00 w siedzibie resortów przygotowują projekty ustaw, a po godzinie 16.00 oficjalnie jako posłowie uczestniczą w posiedzeniach komisji sejmowych, a potem przegłosowują je w Sejmie. Tak samo, moim zdaniem, nie istnieje podział pomiędzy polityką prowadzoną w interesie państwa – przez ministra i partii, gdy zasiada on w strukturach ugrupowania”. Zdaniem naukowca nasz system polityczny jest tak skonstruowany, że „najbardziej istotne i ważne są najbliższe wybory i własny PR”.
Czytaj więcej
PiS dziś przekonuje, że referendum jest konieczne, bo partia zawsze słucha Polaków. Ale w 2018 roku PiS referendum Andrzeja Dudy wyrzucił do kosza....
Profesor WAT przywołuje zasady Dale’a R. Herspringa, amerykańskiego naukowca i dyplomaty. Według niego dla skutecznej polityki bezpieczeństwa narodowego niezbędne jest współdziałanie polityków i dowódców. To oczywiste. Dopuszcza on jednak m.in. akceptację prawa wojskowych do wyrażania własnego zdania, nawet sprzeciwu, gdy nie zgadzają się oni z poglądami polityków cywilnych, nawet w formie rezygnacji z zajmowanego stanowiska.
Czy taka asertywność jest jednak możliwa wśród polskich oficerów?