Jan Maciejewski: „Wielkie złudzenie” Johna J. Mearsheimera. Jak nie ulec złudzeniom

Polityczność nie jest nauką ścisłą. Więcej niż reguł jest w niej wyjątków.

Publikacja: 19.04.2022 21:00

John J. Mearsheimer

John J. Mearsheimer

Foto: EPA/JUAN M.ESPINOSA

„Wielkie złudzenie” wywołać powinno w naszym kraju nie mniejsze oburzenie. John J. Mearsheimer, autor pracy o tym właśnie tytule, która ukazała się niedawno nakładem wydawnictw Universitas i Nowej Konfederacji, nie tylko był bowiem przeciwnikiem rozszerzenia NATO o państwa Europy Środkowej. W ostatnich latach jego głos jest także najgłośniej brzmiącym oskarżeniem Stanów Zjednoczonych za ich politykę względem naszego regionu świata.

Jeszcze w 2014 r. opublikował on na łamach „Foreign Affairs” tekst pod wiele mówiącym tytułem „Dlaczego kryzys ukraiński jest winą Zachodu. Liberalne złudzenia, które sprowokowały Putina”. Teraz otrzymaliśmy do rąk polskie tłumaczenie książki będącej pełnym wykładem koncepcji, na podstawie której Mearsheimer wydał tak kontrowersyjny osąd. I właśnie Polacy powinni w pierwszej kolejności książkę tę przeczytać. Z kilku powodów.

Wizja Mearsheimera jest półprawdą

Przede wszystkim Mearsheimer jest obecnie być może najbardziej wpływowym myślicielem spośród „wielkiej trójki” amerykańskiej politologii. Po śmierci Samuela Huntingtona i spektakularnym krachu tezy Francisa Fukuyamy o końcu historii słowa pozostającego do tej pory w cieniu tych dwóch Mearsheimera są słuchane za oceanem coraz uważniej. Jego książka jest więc spacerem po stanie umysłu znacznej części amerykańskich elit.

Co być może jeszcze ważniejsze, przechadzka ta odbywa się szlakiem map mentalnych niemal kompletnie w Polsce nieznanych. Ten brutalnie realistyczny ogląd rzeczywistości przypomina zdjęcie rentgenowskie, na którym polityczność jest nie tylko naga, ale i pozbawiona ciała. Z kart „Wielkiego złudzenia” spogląda na nas wyszczerzona czaszka kościotrupa. Nie ma tu miejsca na nic miększego od kości. Jest tylko siła i rządzące nią z nieustępliwością praw ciążenia reguły. Kto zechce w tym świecie latać, ten skazuje się na złamanie kręgosłupa.

Wizja Mearsheimera jest półprawdą. Ślepy byłby ten, kto postanowiłby zamknąć oczy na opisywane przez niego prawa. Ale równie niebezpiecznym złudzeniem byłoby uznać ją za wyczerpujący opis rzeczywistości. Polityczność – jako kreowana przez ludzi – nie jest nauką ścisłą. Więcej niż reguł jest w niej wyjątków, heroizmu jednostek i inercji mas. I może właśnie również dlatego należy czytać Mearsheimera. W polityce bowiem tym łatwiej być wyjątkiem, im lepiej ma się wykute reguły.

„Wielkie złudzenie” wywołać powinno w naszym kraju nie mniejsze oburzenie. John J. Mearsheimer, autor pracy o tym właśnie tytule, która ukazała się niedawno nakładem wydawnictw Universitas i Nowej Konfederacji, nie tylko był bowiem przeciwnikiem rozszerzenia NATO o państwa Europy Środkowej. W ostatnich latach jego głos jest także najgłośniej brzmiącym oskarżeniem Stanów Zjednoczonych za ich politykę względem naszego regionu świata.

Jeszcze w 2014 r. opublikował on na łamach „Foreign Affairs” tekst pod wiele mówiącym tytułem „Dlaczego kryzys ukraiński jest winą Zachodu. Liberalne złudzenia, które sprowokowały Putina”. Teraz otrzymaliśmy do rąk polskie tłumaczenie książki będącej pełnym wykładem koncepcji, na podstawie której Mearsheimer wydał tak kontrowersyjny osąd. I właśnie Polacy powinni w pierwszej kolejności książkę tę przeczytać. Z kilku powodów.

Opinie polityczno - społeczne
Tomasz Krzyżak: Biskupi i pokrzywdzeni. Czas wymiany listów się skończył. Trzeba zakasać rękawy
Opinie polityczno - społeczne
Estera Flieger: Czy świat na pewno rozumie, że kryzys na naszej granicy wywołali Putin i Łukaszenko?
Opinie polityczno - społeczne
Michał Kujawski: Relacje polsko-ukraińskie są znacznie lepsze, niż mogłoby się wydawać
Opinie polityczno - społeczne
Łukasz Warzecha: Po co wojsko na ulicach?
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Opinie polityczno - społeczne
Marek Migalski: Powrót Donalda Tuska do Brukseli? Jak czytać niedawną deklarację premiera
Opinie polityczno - społeczne
Ilja Ponomariow: Zwycięstwo musi być nasze!