Poniedziałkowy krach na rynkach azjatyckich, z 13-procentowym spadkiem na giełdzie w Tokio, i głęboka czerwień spadków w Europie przypominają, że giełdowe hossy nie trwają wiecznie. Amerykański indeks S&P 500, który zaliczył cztery lata hossy, spadał już w ubiegłym tygodniu po niezbyt korzystnych danych z gospodarki USA. Od pewnego czasu rosną tam obawy o dalszy wzrost kursów, nadmuchiwanych ostatnio nadziejami na wielki przełom technologiczny i wzrost produktywności gospodarki dzięki sztucznej inteligencji. Hype na AI przypomina bańkę internetową sprzed ćwierć wieku. A bańki pękają, sypiąc odłamkami dokoła. Czy i teraz mamy do czynienia z takim przekłuciem balonu? Część analityków uważa, że niekoniecznie, a przecena to pretekst do tańszych zakupów.