Paweł Rożyński: Oferta pokoju dla Donalda Tuska znakiem słabości Adama Glapińskiego

Gałązka oliwna została wyciągnięta przez prezesa NBP Adama Glapińskiego w złym czasie. A i rząd Donalda Tuska nie ma dziś żadnego interesu w tym, by przyjąć takie przesłanie pokoju.

Publikacja: 25.03.2024 13:12

Oferta pokoju dla Donalda Tuska znakiem słabości Adama Glapińskiego

Oferta pokoju dla Donalda Tuska znakiem słabości Adama Glapińskiego

Foto: Bloomberg

Prezes banku centralnego chce zakończyć spór z rządem, który grozi mu od niedawna Trybunałem Stanu i usunięciem ze stanowiska – napisał poniedziałkowy „Financial Times”. Adam Glapiński zapowiedział, że napisze do premiera list i chce się z nim osobiście spotkać. To bardzo poważna deklaracja i nic dziwnego, że padła w bardzo prestiżowym dzienniku czytanym przez świat finansów i polityki.

Adam Glapiński spoiwem dla obecnej koalicji rządowej

Oskarżenia wobec Glapińskiego o nieudolność i działania niezgodne z prawem przedstawiciele rządzącej obecnie koalicji formułowali od dawna i wyjątkowo zgodnie. Wzmogły się przed wyborami i zaraz po nich, potem trochę przycichły, by w ostatnich dniach powrócić ze zdwojoną siłą. Wyraźnie widać, że w sytuacji niezbyt produktywnych działań komisji śledczych, wciąż relatywnie wysokich notowań PiS oraz coraz poważniejszych różnic w koalicji, np. w kwestiach składki zdrowotnej, aborcji czy budowy CPK, Adam Glapiński może koalicję znów zespolić, zwłaszcza w tak wrażliwym okresie przed wyborami samorządowymi. Dlatego też jego apel i list do Donalda Tuska raczej wielkich efektów nie przyniesie.

Trudno sobie wyobrazić, by nagle na złość rządowi prezes NBP sparaliżował gospodarkę nagłymi podwyżkami stóp procentowych

Choć postawienie prezesa NBP przed Trybunałem Stanu i odwołanie go z funkcji łatwymi dla koalicji rządowej nie będą, to wypominanie błędów, ba, samo pokazywanie Adama Glapińskiego, który w opinii wielu Polaków stał się symbolem drożyzny, będzie politycznie bardzo opłacalne dla rządzących. Przy okazji znów wszyscy usłyszą o wspieraniu przez niego PiS, wycieczkach do siedziby tej partii na Nowogrodzką, o zatrudnianiu działaczy i „tłustych kotów ” z PiS w swojej instytucji traktowanej jak prywatny folwark itd. itp.

Czytaj więcej

"FT": Adam Glapiński chce zakończyć spór z rządem. Pisze do Donalda Tuska

Prezes NBP nie ma nic do zaoferowania Tuskowi

Adam Glapiński to wytrawny polityk, dobrze znający mechanizmy marketingu politycznego. Na co więc liczy ten stary lis swoimi ostatnimi posunięciami? Na ocieplenie swojego wizerunku? Na zmianę nastawienia kluczowego obecnie gracza, jakim jest Donald Tusk? Jeśli tak, to znaczy, że wykazał się naiwnością. Zwłaszcza że gałązkę oliwną oferuje w przededniu złożenia wniosku o postawienie go przed Trybunałem Stanu. Jego ruch zostanie uznany albo za działanie PR-owe, albo za oznakę słabości. Glapiński nie przynosi bowiem Tuskowi niczego cennego w darze, żadnych pieniędzy (a obiecywał już w połowie 2023 r. solidną wpłatę do budżetu) ani niczyjej głowy na tacy. Nie stoi za nim żadna licząca się siła. Nie ma też żadnej broni w ręku, bo trudno sobie przecież wyobrazić, by nagle na złość rządowi sparaliżował gospodarkę nagłymi podwyżkami stóp procentowych.

Kiedy brytyjski premier Winston Churchill zauważył w rozmowie z Józefem Stalinem, że Ojcu Świętemu nie spodoba się przejęcie władzy przez komunistów w Polsce, sowiecki dyktator zakpił: „A ile dywizji ma papież?”. Adam Glapiński też nie ma żadnej.

Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Gospodarka wciąż w strefie cienia
Opinie Ekonomiczne
Piotr Skwirowski: Nie czarne, ale już ciemne chmury nad kredytobiorcami
Ekonomia
Marek Ratajczak: Czy trzeba umoralnić człowieka ekonomicznego
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Klęska władz monetarnych
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Sławiński: Przepis na stagnację