Robert Gwiazdowski: Misie i antymisie. Kto nie lubi mikrofirm

Mamy w Polsce PiS i anty-PiS. Ale widzę jeszcze misie i antymisie.

Publikacja: 31.08.2023 03:00

Robert Gwiazdowski: Misie i antymisie. Kto nie lubi mikrofirm

Foto: Adobe Stock

Misie to pieszczotliwa nazwa sektora MŚP – małych i średnich przedsiębiorstw. Ich liczba ostatnio maleje. Rośnie za to liczba mikrofirm. Nazwijmy je mikromisie. I to wzbudza niepokój niektórych analityków, którzy do tego typu „prywaciarzy” podchodzą jak elity PO do wyborców PiS – z lepiej lub gorzej ukrywaną wyższością.

Mikromisiów jest ponoć za dużo i są mało efektywne. Ma to wynikać z porównania ich udziału w PKB i zatrudnieniu. Duże firmy wytwarzają prawie tyle samo PKB przy znacznie mniejszym zatrudnieniu. W związku z tym, że mikromisie zatrudniają dużo pracowników, świadczy to źle o gospodarce. Bo jakby ci pracownicy zatrudnili się w dużych firmach, to tam byliby dużo bardziej wydajni – z korzyścią dla gospodarki.

To zacznijmy od PKB. To łączna, wyrażona w pieniądzu, wartość wszystkich dóbr i usług wytworzonych w danym kraju w danym okresie. Wartość dóbr i usług liczymy na podstawie wydanych na nie pieniędzy. Czyli de facto PKB to suma wydatków rządowych, firmowych i gospodarstw domowych. Im więcej wydajemy, tym PKB jest wyższy i tym jesteśmy bogatsi. Bogacimy się od wydawania. Każda gospodyni domowa puknęłaby się w czoło, ale jak zostanie menedżerką w dużej korporacji raportującej ESG, to już się nie puknie.

Orlen kupujący ropę ma dzięki temu znacznie wyższy udział w PKB na głowę każdego pracownika swojej własnej stacji paliw, niż przypada na głowę pracownika mikromisia, który prowadzi swoją własną stację pod franczyzą Orlenu. A pracownik stacji franczyzowej, jak się zatrudni na stacji własnej Orlenu, to bardziej wydajny nie będzie.

Najpopularniejsze branże, w których działają mikromisie, to handel (28 proc.) i budownictwo (14 proc.). Jakich to innowacji dokonały największe firmy budowlane w porównaniu z mikromisiami z tej branży? Zresztą koncerny budowlane domów jednorodzinnych nie budują w ogóle, więc mikromisie, które je budują, w tych koncernach się nie zatrudnią. A jakby ich pracownik zatrudnił się w jakimś budowlanym koncernie zamiast u mikromisia, stałby się bardziej wydajny i innowacyjny?

W handlu to można powiedzieć, że innowacyjna jest Żabka. A zwłaszcza Żappka. Ale – uwaga – do branży handlowej wliczana jest też naprawa samochodów. O ile koncerny samochodowe największą innowacyjnością wykazują się – jak banki – w rżnięciu klientów, o tyle „warsztaciarze” rzeczywiście muszą się wykazać rzeczywistą inwencją, by poprawić „niedoróby” po koncernach, co można sobie obejrzeć na popularnych kanałach najlepszych mechaników na YouTubie.

Autor jest adwokatem, profesorem Uczelni Łazarskiego

Misie to pieszczotliwa nazwa sektora MŚP – małych i średnich przedsiębiorstw. Ich liczba ostatnio maleje. Rośnie za to liczba mikrofirm. Nazwijmy je mikromisie. I to wzbudza niepokój niektórych analityków, którzy do tego typu „prywaciarzy” podchodzą jak elity PO do wyborców PiS – z lepiej lub gorzej ukrywaną wyższością.

Mikromisiów jest ponoć za dużo i są mało efektywne. Ma to wynikać z porównania ich udziału w PKB i zatrudnieniu. Duże firmy wytwarzają prawie tyle samo PKB przy znacznie mniejszym zatrudnieniu. W związku z tym, że mikromisie zatrudniają dużo pracowników, świadczy to źle o gospodarce. Bo jakby ci pracownicy zatrudnili się w dużych firmach, to tam byliby dużo bardziej wydajni – z korzyścią dla gospodarki.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Gospodarka wciąż w strefie cienia
Opinie Ekonomiczne
Piotr Skwirowski: Nie czarne, ale już ciemne chmury nad kredytobiorcami
Ekonomia
Marek Ratajczak: Czy trzeba umoralnić człowieka ekonomicznego
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Klęska władz monetarnych
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Sławiński: Przepis na stagnację