Misie to pieszczotliwa nazwa sektora MŚP – małych i średnich przedsiębiorstw. Ich liczba ostatnio maleje. Rośnie za to liczba mikrofirm. Nazwijmy je mikromisie. I to wzbudza niepokój niektórych analityków, którzy do tego typu „prywaciarzy” podchodzą jak elity PO do wyborców PiS – z lepiej lub gorzej ukrywaną wyższością.
Mikromisiów jest ponoć za dużo i są mało efektywne. Ma to wynikać z porównania ich udziału w PKB i zatrudnieniu. Duże firmy wytwarzają prawie tyle samo PKB przy znacznie mniejszym zatrudnieniu. W związku z tym, że mikromisie zatrudniają dużo pracowników, świadczy to źle o gospodarce. Bo jakby ci pracownicy zatrudnili się w dużych firmach, to tam byliby dużo bardziej wydajni – z korzyścią dla gospodarki.
To zacznijmy od PKB. To łączna, wyrażona w pieniądzu, wartość wszystkich dóbr i usług wytworzonych w danym kraju w danym okresie. Wartość dóbr i usług liczymy na podstawie wydanych na nie pieniędzy. Czyli de facto PKB to suma wydatków rządowych, firmowych i gospodarstw domowych. Im więcej wydajemy, tym PKB jest wyższy i tym jesteśmy bogatsi. Bogacimy się od wydawania. Każda gospodyni domowa puknęłaby się w czoło, ale jak zostanie menedżerką w dużej korporacji raportującej ESG, to już się nie puknie.
Orlen kupujący ropę ma dzięki temu znacznie wyższy udział w PKB na głowę każdego pracownika swojej własnej stacji paliw, niż przypada na głowę pracownika mikromisia, który prowadzi swoją własną stację pod franczyzą Orlenu. A pracownik stacji franczyzowej, jak się zatrudni na stacji własnej Orlenu, to bardziej wydajny nie będzie.
Najpopularniejsze branże, w których działają mikromisie, to handel (28 proc.) i budownictwo (14 proc.). Jakich to innowacji dokonały największe firmy budowlane w porównaniu z mikromisiami z tej branży? Zresztą koncerny budowlane domów jednorodzinnych nie budują w ogóle, więc mikromisie, które je budują, w tych koncernach się nie zatrudnią. A jakby ich pracownik zatrudnił się w jakimś budowlanym koncernie zamiast u mikromisia, stałby się bardziej wydajny i innowacyjny?
W handlu to można powiedzieć, że innowacyjna jest Żabka. A zwłaszcza Żappka. Ale – uwaga – do branży handlowej wliczana jest też naprawa samochodów. O ile koncerny samochodowe największą innowacyjnością wykazują się – jak banki – w rżnięciu klientów, o tyle „warsztaciarze” rzeczywiście muszą się wykazać rzeczywistą inwencją, by poprawić „niedoróby” po koncernach, co można sobie obejrzeć na popularnych kanałach najlepszych mechaników na YouTubie.
Autor jest adwokatem, profesorem Uczelni Łazarskiego