Piotr Skwirowski: Zła polityka wisi nad budżetem

Potężne zwiększenie manka w kasie państwa ma pomóc PiS utrzymać się u władzy. Takie kupowanie głosów będzie nas słono kosztować.

Publikacja: 13.06.2023 03:00

Piotr Skwirowski: Zła polityka wisi nad budżetem

Piotr Skwirowski: Zła polityka wisi nad budżetem

Foto: PAP/Przemysław Piątkowski

W połowie maja rząd i kierownictwo PiS, naciskane przez opozycję w sprawie podniesienia 500+ do 800 zł od czerwca, a nie od przyszłego roku, przekonywało, że nie da się tego zrobić, bo wymagałoby to nowelizacji tegorocznego budżetu, a to jest „niemożliwe do przeprowadzenia”. Po niespełna miesiącu, w trakcie długiego weekendu, rząd nagle przyjmuje projekt nowelizacji budżetu na 2023 r. Zapisuje w nim wzrost deficytu o 24 mld zł – do 92 mld zł. W górę, o prawie 21 mld zł, mają pójść wydatki budżetu. Niższe, niż zaplanowano pierwotnie, mają być jego dochody.

Wiele to mówi o jakości tworzenia planu finansowego państwa. Ale to tylko jeden z problemów. W nowelizacji nie chodzi o znalezienie pieniędzy na wypłatę jeszcze w tym roku 800+. Większy deficyt ma w zamyśle rządu dać pieniądze na dopłaty do wynagrodzeń nauczycieli i pozostałych pracowników budżetówki, dodatkowe zasilenie kas samorządów, na wydatki na obronność, a także pokrycie obietnic złożonych rolnikom w celu ugaszenia protestów po kryzysie z niekontrolowanym napływem zboża z Ukrainy.

Czytaj więcej

Piotr Skwirowski: Zła polityka wisi nad budżetem

Mamy rozkręcającą się kampanię wyborczą, a podstawowy pomysł ekipy rządzącej w Polsce od ośmiu lat, to rozdawnictwo pieniędzy. Jak mówi część komentatorów politycznych i ekonomistów, wręcz rozsypywanie ich łopatami z helikopterów. Kupowanie wyborców za ich własne pieniądze. Bez dobrej strategii i pomysłów na przyszłość.

Wszystko to prowadzi do kompletnej dewastacji finansów państwa. Ogromny oficjalny deficyt to wszak wycinek ponurej rzeczywistości. Poza budżet rząd PiS wyprowadził przecież ogromnie pieniądze. Wydaje je bez jakiejkolwiek kontroli parlamentu, który w cywilizowanym świecie, a także zgodnie z polską konstytucją, jest do niej uprawniony, a wręcz zobowiązany.

I co? I nic. Chyba nikt już nie wie, w jakim stanie są dziś finanse publiczne. Nagle się okazuje, że pieniędzy z uszczelnienia systemu podatkowego nie wystarczy na pokrycie wydatków państwa. A przecież do tej pory niemal całe niekontrolowane rozdawnictwo publicznych pieniędzy odbywało się pod hasłem: „Stać nas, bo uszczelniliśmy podatki”. Budżet to nie worek bez dna. Wie to każda rodzina, zwłaszcza dziś, gdy musi się mierzyć z dewastującą nasze portfele ogromną inflacją i drożyzną. W dużej części zresztą zafundowaną nam przez rząd PiS. Zaklinanie i zakłamywanie rzeczywistości finansów publicznych kończy się wzrostem zadłużenia państwa. Niestety PiS i rząd ani myślą zahamować. Długo spłacaliśmy długi Gierka, teraz będzie tak samo. A może gorzej.

W połowie maja rząd i kierownictwo PiS, naciskane przez opozycję w sprawie podniesienia 500+ do 800 zł od czerwca, a nie od przyszłego roku, przekonywało, że nie da się tego zrobić, bo wymagałoby to nowelizacji tegorocznego budżetu, a to jest „niemożliwe do przeprowadzenia”. Po niespełna miesiącu, w trakcie długiego weekendu, rząd nagle przyjmuje projekt nowelizacji budżetu na 2023 r. Zapisuje w nim wzrost deficytu o 24 mld zł – do 92 mld zł. W górę, o prawie 21 mld zł, mają pójść wydatki budżetu. Niższe, niż zaplanowano pierwotnie, mają być jego dochody.

Pozostało 80% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Gospodarka wciąż w strefie cienia
Opinie Ekonomiczne
Piotr Skwirowski: Nie czarne, ale już ciemne chmury nad kredytobiorcami
Ekonomia
Marek Ratajczak: Czy trzeba umoralnić człowieka ekonomicznego
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Klęska władz monetarnych
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Sławiński: Przepis na stagnację
Opinie Ekonomiczne
Piotr Skwirowski: Ludzie potrafią liczyć. Władza prosi się o kłopoty