Czy nam się to podoba czy nie, ktoś nad wolnym rynkiem musi czuwać. W trosce o klienta, czyli podatnika. Na naszym podwórku decyzje podejmuje Urząd Ochrony Konkurencji Konsumentów, analogiczna instytucja działa w Brukseli. Ich decyzje, choć podejmowane w interesie  konsumentów, bywają kontrowersyjne – mogą skończyć się upadłością i utratą wielu miejsc pracy. To system niedoskonały, jednak lepszego nikt jeszcze nie wymyślił.

Komisja Europejska w ostatnich dniach nie zgodziła się na to, by firma kurierska UPS przejęła swojego konkurenta - TNT. Takiej decyzji nikt się nie spodziewał – UPS jest gigantem na rynku amerykańskim z bardzo silną dywizją lotniczą. TNT za to wypracowała sobie mocną pozycję m.in. na europejskim rynku, realizując gro przesyłek transportem drogowym oraz w Azji i Ameryce Południowej.

Najmniej w wyniku decyzji ucierpi UPS - zapłaci spółce TNT - 200 mln euro. Dodatkowo UPS teraz będzie wolniej, bo własnymi siłami, budować swoją pozycję w Europie i zdobywać tamtejszy rynek.

Dla TNT i jego akcjonariuszy decyzja KE oznacza kłopoty. Po pierwsze akcje spółki, tuż po ogłoszeniu decyzji staniały o połowę.

UPS po vecie Brukseli musi ponownie zawalczyć o europejski rynek i odrobić  stracony czas. Przez ostatnie pół roku, od ogłoszenia planów fuzji, nie walczyła o klientów z TNT, teraz będzie musiała do tego wrócić.

Zniknięciem z rynku węgierskiej linii lotniczej Malev zakończyła się decyzja, odmawiająca węgierskiemu rządowi udzielenia wsparcia finansowego przewoźnikowi.

Nasz rząd trzyma teraz kciuki i zbiera najlepsze argumenty do rozmowy z Komisją, by analogiczna sytuacja nie przydarzyła się LOTowi, którego restrukturyzacje chce wesprzeć.

Kolejna decyzja, która zostanie podjęta w Brukseli, a która dotyczy polskiego rynku, powinna zapaść z najbliższych dniach – mowa o zgodzie a przejęcie przez Azoty Tarnów zakładów Azotowych w Puławach. W tym przypadku, niezależnie do tego jaka decyzja zapadnie, będzie tyle samo niezadowolonych co zadowolonych. Przejęciu sprzeciwiają się związkowcy z Zakładów Azotowych "Puławy", które twierdzą, że połączenie zaszkodzi gospodarce Polskiej i Unii Europejskiej. Inaczej na sprawę patrzy szef resortu skarbu. Ocenia, że po połączeniu powstanie podmiot, który będzie mógł z powodzeniem konkurować na światowych rynkach.

Decyzja należy do unijnych urzędników.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ