[b]"Rz":[/b] Dziś kolejna tura negocjacji zarządu KGHM ze związkami zawodowymi domagającymi się podwyżek - 8 proc. w skali roku. Ugnie się Pan pod ich żądaniami?

Stanowisko zarządu w kwestii wynagrodzeń pozostaje niezmienne, nie tylko jeśli chodzi o zamrożenie wynagrodzeń, ale i utrzymanie miejsc pracy. Taka jest nasza propozycja. Musimy patrzeć na gospodarkę globalnie: ważne, by firmy broniły miejsc pracy niezależnie od tego, czy w danym momencie jest w nich nadmiar zatrudnienia. Masowe redukcje zdolności produkcyjnych z powodu kryzysu mogą skończyć się tragedią. Lepiej, byśmy nie dokładali do tego własnej cegiełki.

[b]Nie obawia się Pan, że ceną za taką postawę może być pożegnanie w czerwcu z kolejną kadencją prezesa?[/b]

Każdy z członków rady nadzorczej ma prawo zgłosić wniosek o moje odwołanie. Liczę się z tym, jako menedżer wynajęty do konkretnego projektu. Mam natomiast pewność, że moja praca będzie oceniana pod kątem merytorycznych efektów, a nie z pobudek politycznych.

[b]Liczy Pan na ponowny wybór?[/b]

Podejmując się kierowania taką firmą jak KGHM, trudno zakładać, że będzie trwało to miesiąc lub kilka miesięcy. Musi to być wyzwanie co najmniej średniookresowe. Byłbym więc niepoważny, gdybym wykluczał zgłoszenie swojej kandydatury na kolejną kadencję.

[b]Dlaczego mimo kryzysu zarząd KGHM nie chce zrezygnować z premii?[/b]

Mamy do nich prawo tak samo, jak pracownicy, którzy otrzymują premie niezależnie od kryzysu - mają je uwzględnione w umowach o pracę. Gdyby iść tym tokiem argumentacji, równie dobrze można by powiedzieć, że nie powinniśmy zgodzić się na wypłatę nagrody z zysku za 2008 r. Mając świadomość sytuacji na rynku, złożyliśmy natomiast wniosek na komisję wynagrodzeń o zamrożenie płac zarządu w 2009 r. Ponadto, od stycznia zasiadanie w radach nadzorczych spółek zależnych grupy, z wyjątkiem Polkomtela, jest bezpłatne, zrezygnowaliśmy też z pakietów zdrowotnych.

[b]Więcej w jutrzejszej "Rzeczpospolitej"[/b]