[b]Rz: Niemiecki rząd wystraszył rynki programem konsolidacji finansów publicznych. Czy nie jest on zbyt restrykcyjny?[/b]

[b]Eckart Tuchtfeld:[/b] To raczej wyraz niepokoju o ogólną sytuację w strefie euro. Pakiet oszczędnościowy Niemiec nie jest nadzwyczajnie surowy. Jest zgodny z tym, czego można było oczekiwać po deklaracjach rządu.

[b]Dotychczas słyszeliśmy o oszczędnościach rzędu 60 mld euro w ciągu sześciu lat, teraz mowa o 80 mld euro w ciągu czterech lat.[/b]

Przedstawiony pakiet oszczędnościowy jest warty 32 mld euro, jeśli chodzi o redukcję do 2014 r. deficytu budżetowego skorygowanego o czynniki cykliczne. Gdybyśmy te same środki podjęli też w latch 2015 i 2016 uzyskalibyśmy około 50 mld euro oszczędności. To mniej więcej taka sama kwota, jaka od początku padała w dyskusjach na ten temat. Kwota 80 mld euro uwzględnia dodatkowo zmianę oczekiwań rządu co do przychodów i wydatków budżetowych.

[b]Czy konsolidacja finansów publicznych w Niemczech stanowi zagrożenie dla tempa wzrostu gospodarczego w strefie euro?[/b]

Działania konsolidacyjne w całej strefie będą miały ujemny wpływ na tempo wzrostu gospodarczego w tym regionie. Zaostrzenie polityki fiskalnej w krajach peryferyjnych, począwszy od 2011 r., odejmie 0,3 pkt proc. od tempa wzrostu. Niemiecki program oszczędnościowy odejmie około 0,1 pkt proc., podobny będzie łączny efekt oszczędności we Francji i Włoszech. Łącznie więc będzie to 0,5 pkt proc. Nie spodziewamy się nawrotu recesji. Nie ma zresztą żadnej alternatywy. Rynki finansowe dały nam do zrozumienia, że najwyższa pora przystąpić do redukcji deficytów.

[b]Wielu ekonomistów jest zdania, że byłoby lepiej, gdyby Niemcy poczekały z redukcją deficytu. Czy naprawdę program oszczędnościowy był taki pilny?[/b]

Niemcy w ubiegłym roku przyjęły poprawkę do konstytucji, która zobowiązuje rząd do zrównoważenia budżetu po 2016 r. Stąd reformy fiskalne są potrzebne już teraz. Nie mogliśmy z tym zwlekać.