„Wyborcza" zrobiła z tego nawet pierwszą stronę, a poważni ludzie poważnie omawiali wyniki. „Dziennik Gazeta Prawna" napisał w tytule, że polskim „seniorom żyje się gorzej niż na Białorusi". A także – jak wynika z rankingu - gorzej niż m.in. w Tadżykistanie, Wietnamie, Chinach, Boliwii i Salwadorze.
Ponieważ ciężko mi przychodzi pogodzenie się z tezą, że w Polsce żyje się seniorom gorzej niż na Białorusi czy Wietnamie, spróbowałem dotrzeć do metodologii i trzewi rankingu. Czytałem i szukałem, szukałem i czytałem. Po kilku godzinach jednego jestem pewien. Ranking nie jest z sufitu i wyniki nie są z sufitu, ale sens mają ograniczony, delikatnie mówiąc.
Oczywiście seniorom najlepiej żyje się w krajach najbogatszych. Jednakże Polska, która w jednej z czterech głównych kategorii, mianowicie w kryteriach materialnych (m.in. poziom PKB, zabezpieczenia emerytalnego etc.), jest na dość wysokim 20 miejscu, generalnie spada na 62, za te Tadżykistany, Białorusie i Boliwie. Dlaczego?
Pierwsze skojarzenia mam takie, że ponad jedna czwarta rankingu oparta jest o sondaże opinii. Tam gdzie samokrytycyzm dotyczący swojej sytuacji społecznej czy zdrowotnej, a nawet dostępu do komunikacji miejskiej, jest większy, tam kraj dołuje. Jak wiadomo Polacy są dość krytyczni, natomiast szczerości mieszkańców państw dyktatorskich czy autorytarnych w odpowiedzi na pytanie o wolność wyboru w ich kraju nie komentuję. Tylko notuję, że w Chinach czy Wietnamie są zachwyceni i wolnością, i transportem publicznym, podobnie jak w Salwadorze.
Jeśli chodzi o wykształcenie i pracę (education and employment) w Polsce ludzie powyżej 60 –tki mają znacznie lepsze wykształcenie niż np. Boliwijczycy czy Chińczycy, a mimo to w tej kategorii wyraźnie z nimi przegrywają. Zatem o pozycji Polski decyduje drugi czynnik – liczba pracujących w wieku 55-64 lata. Premiuje ona kraje, gdzie starsi ludzie są aktywni zawodowo, nie wnikając w to, czy pracują dlatego, że lubią, mają możliwości i się realizują, czy dlatego, żeby nie zdechnąć z głodu, jak to czyni np. 80 procent Boliwijczyków w tym wieku.
Raport z rankingu pokazuje źródła (niektóre mają błędy), uzasadnia dlaczego takie, a nie inne dane wzięto pod uwagę, jak je ważono (przy tych wagach też można się pośmiać). Polska ma dramatycznie niską pozycję głównie ze względu na jedną kategorię - stan zdrowia. Z rankingu wynika, że w porównaniu ze starszymi Polakami okazami zdrowia są dokładnie wszyscy seniorzy - Azjaci, Latynoamerykanie i Afrykańczycy (z wyjątkiem mieszkańców Rwandy, Afganistanu, Kambodży i Mongołów), nie mówiąc o Europejczykach. Detalicznie wygląda tak, że w wielu przypadkach przy podobnej lub nawet dłuższej długości życia i w lepszym zdrowiu po 60 – tce, polscy seniorzy przegrywają w subkategorii: dobrostan mentalny (psychologiczny). Krótko mówiąc narzekają częściej, niż gdzie indziej. I to wystarcza, byśmy byli w kategorii zdrowie na piątym miejscu od końca. A na przykład w Tadżykistanie i Boliwii seniorzy żyją może krótko, ale samopoczucie mają znakomite, więc sklasyfikowano ich wyżej.
Natomiast zupełnie specyficzny jest przypadek Białorusi. Otóż z Białorusią przegrywamy w klasyfikacji generalnej, mimo że w trzech z czterech „grubych" kategorii mamy lepsze wyniki. Natomiast w czwartej – stan zdrowia - dwa parametry mamy lepsze, a trzeciego (dobrostanu mentalnego) w ogóle nie mierzono w tym kraju. Mimo to przegrywamy i w tej konkurencji, i w całości. Absurd? Nie, tylko przyczynek do jakości jaj z Sussex. Piotr Aleksandrowicz