Reklama

Polska finansuje wojnę Putina

Szok, niedowierzanie, zaskoczenie? Jednak to prawda. Sprowadzamy z Rosji 70 proc. zużywanego gazu i ponad 90 proc. ropy. I płacimy jak za zboże. Duża część tego rachunku za surowce energetyczne płynie bezpośrednio do budżetu Federacji Rosyjskiej, która finansuje wojnę na Ukrainie.

Publikacja: 01.09.2014 11:50

Krzysztof Adam Kowalczyk

Krzysztof Adam Kowalczyk

Foto: Fotorzepa, Andrzej Bogacz Bogacz Andrzej

Każdą tonę wyeksportowanej z Rosji ropy tamtejszy fiskus obciąża ponad 380 dol. cła wywozowego. Każde 5 tys. ton tego surowca dostarczone na rynki zagraniczne pozwala Kremlowi sfinansować dostawę jednego czołgu starszej generacji dla rebeliantów walczących we wschodniej Ukrainie. Cło za 13 tys. ton ropy wystarczy Rosjanom na kupno czołgu najnowszej generacji, który wysłaną do sąsiada maszynę zastąpi.

Może już pora to zmienić? Skoro Rosja stała się krajem agresywnym i nieodpowiedzialnym. Skoro na sankcje finansowe nałożone za rozpętanie konfliktu odpowiada własnymi. Skoro wreszcie nie chce naszych jabłek, serów czy mięsa, to czy mamy w nieskończoność finansować jej gospodarkę i budżet miliardami za ropę?

Przecież w przeciwieństwie do gazu, gdzie „przyspawanie" do gazociągów ze Wschodu to smutna konieczność, dopóki nie ruszy terminal LNG i łączniki do krajów UE, w przypadku ropy wschodni monopol nie jest skutkiem braku możliwości sprowadzenia jej morzem z innych kierunków. Trzymamy się Rosji, bo to się po prostu opłaca.

Kreml jak rasowy diler dba, by klient nie poszedł do rywala, i manipulując m.in. cłem, utrzymuje tzw. dyferencjał, czyli korzystną dla odbiorcy różnicę w cenie ropy Ural względem dostępnej w Europie Brent. To m.in. dzięki niej zarabiają polskie rafinerie. I to ona sprawia, że ponad 90 proc. ropy importujemy ze Wschodu.

Nie, nie żądam, byśmy jako Polska natychmiast zakręcali kurki na naftociągu noszącym ironicznie dziś brzmiącą nazwę Przyjaźń. Taki izolowany gest Rejtana byłby dla naszych producentów ryzykowny. Ale naszą powinnością jest naciskać, byśmy jako Unia podjęli strategiczną decyzję i zaczęli szukać innych źródeł dostaw. Nawet jeśli na stacji miałoby to nas więcej kosztować.

Reklama
Reklama

Każdą tonę wyeksportowanej z Rosji ropy tamtejszy fiskus obciąża ponad 380 dol. cła wywozowego. Każde 5 tys. ton tego surowca dostarczone na rynki zagraniczne pozwala Kremlowi sfinansować dostawę jednego czołgu starszej generacji dla rebeliantów walczących we wschodniej Ukrainie. Cło za 13 tys. ton ropy wystarczy Rosjanom na kupno czołgu najnowszej generacji, który wysłaną do sąsiada maszynę zastąpi.

Może już pora to zmienić? Skoro Rosja stała się krajem agresywnym i nieodpowiedzialnym. Skoro na sankcje finansowe nałożone za rozpętanie konfliktu odpowiada własnymi. Skoro wreszcie nie chce naszych jabłek, serów czy mięsa, to czy mamy w nieskończoność finansować jej gospodarkę i budżet miliardami za ropę?

Reklama
Opinie Ekonomiczne
Jak obejść podatkowe liberum veto Karola Nawrockiego?
Materiał Promocyjny
Sieci kampusowe – łączność skrojona dla firm
Opinie Ekonomiczne
Dr Arak: Polityka monetarna staje się coraz bardziej polityczna
Opinie Ekonomiczne
Robert Gwiazdowski: Osładzanie życia bez opłat
Opinie Ekonomiczne
Cezary Kocik, mBank, o podwyżce CIT dla banków: Szkodliwa, dyskryminująca i krótkowzroczna
Materiał Promocyjny
Bieszczady to region, który wciąż zachowuje aurę dzikości i tajemniczości
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Powrót do szkoły?
Materiał Promocyjny
Jak sfinansować rozwój w branży rolno-spożywczej?
Reklama
Reklama