Reklama
Rozwiń
Reklama

Budowlany boom dobry, ale głównie dla deweloperów

W Polsce mamy znów mieszkaniową hossę. Kto na tym skorzysta? Na pewno deweloperzy.

Publikacja: 08.12.2014 11:53

Budowlany boom dobry, ale głównie dla deweloperów

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompala

„Jak możemy uczynić osiedla, otoczenie i miasta bardziej przyjaznymi dla ludzi ? W jaki sposób możemy zagwarantować optymalną mobilność także osobom korzystającym z transportu publicznego ? Krótko mówiąc – zawsze projektujemy osiedla, kierując się ideą, iż powinny one zapewniać ich mieszkańcom jak najwygodniejsze warunki życia każdego dnia, przez wiele lat."

Tak jeden z budujących w Warszawie deweloperów z zagranicznym kapitałem zachwala na firmowej stronie internetowej swoją filozofię biznesową. Widząc reklamy i bilbordy zakładam, że pod tymi słowami chętnie podpisałaby się większość firm z tej branży, które – oczywiście w imię dobra społecznego - z impetem zabudowują każdy wolny fragment gruntu dużych miast w Polsce. Jak piszemy w poniedziałkowym wydaniu „Rzeczpospolitej" od stycznia do końca października 2014 r. polscy deweloperzy dostali pozwolenie na budowę niemal 65 tys. mieszkań, o 40 proc. więcej niż przed rokiem.

Mamy więc rekord. Gospodarka się znów rozwija. Właściwie same powody do zadowolenia. Niekoniecznie. Wystarczy tylko przyjrzeć się temu, co dzieje się w stolicy, aby stwierdzić, że przytoczony przeze mnie cytat to czysta zagrywka PR.

Warszawa rozbudowuje się chaotycznie. Nikt nie bierze pod uwagę tego, jak inwestycje wpłyną na komfort życia aktualnych i przyszłych mieszkańców osiedli. Deweloperzy robią wszystko, aby zrealizować jak największe zyski, a urzędnicy wydający pozwolenia tylko im to ułatwiają. Ostatecznie to nie oni będą musieli stać w kilometrowych korkach na osiedlowych ulicach, z których wyjazd do centrum staje się horrorem. Nie oni także będą starali się wsiąść w godzinach szczytu do zatłoczonego autobusu.

Aby można było nazwać boom budowlany sukcesem, wpierw trzeba byłoby poprawić infrastrukturę drogową, a także zadbać o lepszą komunikację miejską. Przykład? Druga linia warszawskiego metra, która nie dość, że powstała z opóźnieniem, to jeszcze tylko w szczątkowej formie.

Reklama
Reklama

Swoje robi także brak plan planów zagospodarowania przestrzennego oraz polskie prawo, które często stawia inwestora ponad zwykłego zjadacza chleba. Dlaczego nic się nie zmienia? Może, jak pisze Filip Springer w swojej – wartej przeczytania - książce „Wanna z kolumnadą. Reportaże o polskiej przestrzeni": „największy dramat polega na tym, że to wszystko jest strasznie nudne. Nikt nie chce tego słuchać. Plan, wykresy, liczby i niezrozumiała terminologia. Ludzie się w tym gubią i dochodzą do wniosku, że ich to nie dotyczy".

Opinie Ekonomiczne
Anna Cieślak-Wróblewska: Zdrowy rozsądek wygrywa z chaosem
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Końca świata (póki co) nie ma
Opinie Ekonomiczne
Maciej Miłosz: Sukces w NATO ponad podziałami
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Komornik przemówi ludzkim głosem. Ale dlaczego tylko on?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama