Lekarze odchodzą z wojska, bo w cywilu praca może być bardziej atrakcyjna finansowo. Na początku kariery w wojsku i w cywilu nie ma różnic. Lekarz podporucznik, czyli tuż po studiach, zgodnie z rozporządzeniem ministra obrony narodowej, zarabia 3,5 tys. zł. Dostaje też 6 proc. wysługi lat. Pensja rezydenta w szpitalu cywilnym na pierwszym roku specjalizacji, zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia kształtuje się podobnie, od 3,2 do 3,5 tys. zł. Różnice pojawiają się wraz ze zdobywanym doświadczeniem. W cywilu można zarabiać kilkanaście tysięcy zł więcej.
Ppłk Piotr Luczek z Instytutu Wojskowej Służby Zdrowia zauważa, że w ostatnim roku udało się jednak nieco zahamować składanie wypowiedzeń.
– W 2013 r. do cywila odeszło 52 oficerów, a w tym roku 29. Wypowiedzenie zawodowej służby wojskowej, podobnie jak stosunku pracy, zależy jednak od woli zainteresowanego i jeśli chce odejść, to nie zatrzymamy go – wskazuje ppłk Luczek.
Mundurowi uważają, że odwrót od służby można zahamować. Do utrzymania lekarzy-oficerów musiałoby dołożyć Ministerstwo Obrony Narodowej.
– W zamian zapewnilibyśmy stałą gotowość do pomocy w sytuacjach kryzysowych – zauważa płk Grzegorz Kade z Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie.
MON teraz łoży tylko na wynagrodzenia lekarzy pracujących w jednostkach wojskowych. Ci też są jednak niezadowoleni, bo ich praca jest mało ambitna.
Wizję, jak zatrzymać medyków w wojsku, ma też płk dr Stefan Antosiewicz, wiceszef Wojskowej Izby lekarskiej.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
– Trzeba nadać medycznym instytutom badawczym i szpitalom wojskowym status podmiotów leczniczych o szczególnej regulacji. Pozwoliłoby to wprowadzić prostą zasadę, że np. za to, co szpital robi dla NFZ, płaci NFZ, a za zadania wykonywane na rzecz sił zbrojnych MON – uważa Antosiewicz. Podkreśla, że w ostatnich latach rząd ułatwił lekarzom wojskowym specjalizacje. Po nowelizacji ustawy o zawodzie lekarza minister obrony narodowej zyskał możliwość określenia trybu szkoleń. Wciąż jednak sytuacja jest daleka od ideału.
– Jest niechęć do nadawania awansów. Lekarz po stażu nadal jest podporucznikiem. Z kolei ten, który uzyskał specjalizację, choć spełnia kryteria awansu na stopień majora, i tak często go nie uzyskuje. Tak nisko zaszeregowanych szefów służby zdrowia nie ma w żadnym państwie NATO – mówi Antosiewicz.
Resort liczy na dopływ kadr lekarskich z utworzonego w 2010 r. na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi wydziału wojskowo-lekarskiego. Rocznie kończyć go ma 60 podchorążych. Wcześniej, do 2004 r., szeregi kadr medycznych wzmacniała Wojskowa Akademia Medyczna w Łodzi. Jej likwidację w 2004 r. wielu ekspertów uważa za główną przyczynę problemów i niedoborów kadrowych.