Czy bezduszna technika cyfrowa może zastąpić dzieło mistrza? Amerykanie przekonują, że tak. Najpierw zeskanowali stradivariusa Betts z kolekcji Biblioteki Kongresu, a następnie odtworzyli go dzięki cyfrowej obrabiarce. Otrzymali dokładną replikę instrumentu włoskiego lutnika.

– Mają jakość dźwięku prawie identyczną z oryginałem – mówi dr Steven Sirr, pomysłodawca całego przedsięwzięcia.

Naukowiec jest... radiologiem i skrzypkiem. Jego zdaniem ta technika umożliwi dostęp do najsłynniejszych instrumentów – a właściwie ich brzmienia – muzykom, których nie stać na zakup lub wypożyczenie zawrotnie drogich stradivariusów.

– Tomografia jest wyjątkową metodą umożliwiającą zajrzenie w głąb obiektu – tłumaczy dr Sirr. – W połączeniu z cyfrową obróbką drewna umożliwia nam stworzenie repliki o niezwykłej wprost wierności.

Sirr przyznaje, że pomysł zeskanowania instrumentu muzycznego chodził mu po głowie od dłuższego czasu. Do szpitala przynosił skrzypce, aby ćwiczyć na dyżurze. W 1988 r. musiał wykorzystać aparat do tomografii komputerowej (CT) do stworzenia trójwymiarowych obrazów ciała ofiary ulicznej strzelaniny. Obok leżały skrzypce...

– Myślałem, że instrumenty to po prostu drewniane skrzynki z powietrzem w środku – mówił dr Sirr, prezentując swoją pracę podczas zjazdu radiologów w Chicago. – Strasznie się pomyliłem. One mają swoją anatomię.

Naukowiec nawiązał współpracę z lutnikami – Johnem Waddle'em i Stevenem Rossowem. Zeskanowali ponad sto instrumentów, w tym 29 cennych skrzypiec liczących co najmniej 200 lat.

– Całkiem jak ludzie, skrzypce mają swoje cechy anatomiczne. Kiedy patrzysz na instrument mający kilkaset lat, widzisz dziury zrobione przez robaki, pęknięcia, zniszczenia dokonane przez powodzie i wojny... – mówi dr Sirr.

Wreszcie naukowiec sięgnął po przechowywanego w Bibliotece Kongresu stradivariusa Betts wykonanego w 1704 roku. Stradivariusy należą do najcenniejszych na świecie. Wiele z nich to własność banków lub funduszy inwestycyjnych i nigdy nie opuszczają one skarbców. Inne są własnością najsłynniejszych muzyków świata lub są im wypożyczane. Stradivariusy – jest ok. 650 w dobrym stanie – ciągle drożeją, podobnie jak instrumenty Amati czy Guarneri. Niedawno Lady Blunt sprzedano na aukcji za blisko 16 mln dolarów.

– Mieliśmy dwa cele – zrozumieć, jak te skrzypce działają. I zrobić repliki, aby mieli do nich dostęp młodzi muzycy, którzy nie mogą sobie pozwolić na oryginał – mówi dr Sirr.

Wypożyczone skrzypce wsadzono do tomografu i wykonano tysiąc zdjęć. Następnie połączono je w trójwymiarową całość i przesłano do programu wspomagającego projektowanie. Tam informacje zostały zamienione na zestaw poleceń dla cyfrowej obrabiarki. Ta zaś wycięła z drewna odpowiedni kształt – ze wszystkimi detalami. Poszczególne części lakierowano i łączono już ręcznie.

W ten sposób przygotowano cztery kopie Betts. Są tak doskonałe, że oznaczono je, aby zapobiec fałszerstwom.

Dołącz do nas na Facebooku

– Teraz muzycy nie mają dostępu do własnych skrzypiec tej klasy – mówi Rossow. – To ważne, żeby mogli się takimi instrumentami posługiwać.

Ale eksperci są sceptyczni. – Proces skanowania i obróbki cyfrowej przyspieszy kopiowanie instrumentu – mówi sieci BBC lutnik Samuel Zygmuntowicz. – Ale ostatnie 2 proc. opiera się na wiedzy człowieka o grubości drewna, napięciu strun i wykończeniu drewna.

Dotychczas naukowcy nie znaleźli odpowiedzi na pytanie o niespotykane brzmienie stradivariusów. Badacze mówią o wyjątkowej gęstości drewna, stosowanych substancjach chemicznych zabijających grzyby, strukturze instrumentu.

Ale zrobić idealnej kopii im się nie udało.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autora p.koscielniak@rp.pl