Od kilku lat można budować domy jednorodzinne na zgłoszenie. Większość inwestorów woli jednak tradycyjne pozwolenia na budowę. Willi na podstawie uproszczonych formalności buduje się mało.

Brak decyzji nie pomaga

Z danych Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego wynika, że w pierwszym półroczu 2019 r. zgłoszono budowę 924 domów jednorodzinnych, w 2018 r. – 2253, w 2017 r. – 3003, w 2016 r. – 5302, a w drugim półroczu 2015 r., kiedy wprowadzono przepisy w tej sprawie – 4868.

Czytaj też: Mniej formalności w prawie budowlanym

W tym samym okresie pozwoleń na budowę domów wydano znacznie więcej. I tak, w pierwszej połowie 2019 r. – 55 744, w 2018 r. – 105 559, w 2017 r. – 90 968, w 2016 r. – 82 852, a w drugim półroczu 2015 r. – 75 058.

Dlaczego tak mało osób buduje na zgłoszenie?

– Na jego podstawie można budować tylko wolno stojące domy jednorodzinne, które nie mają wpływu na zagospodarowanie sąsiednich nieruchomości. A większość inwestycji jednak na nie wpływa. Nie postawi się również na podstawie zgłoszenia szeregowca czy bliźniaka, co zawęża liczbę inwestycji, które mogą skorzystać z uproszczonej formy – uważa Przemysław Dziąg, radca prawny z Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

Brak zainteresowania zgłoszeniami nie jest też zaskoczeniem dla Marioli Berdysz, dyrektorki fundacji Wszechnica Budowlana.

– Do zgłoszenia i pozwolenia na budowę dostarcza się te same dokumenty, także projekt budowlany. Różnica jest tylko taka, że przy zgłoszeniu nie przeprowadza się postępowania, a starania o pozwolenie na budowę kończą się uzyskaniem decyzji administracyjnej. Wielu budujących wybiera więc pozwolenie, bo wychodzi z założenia, że wiąże się z nim mniejsze ryzyko inwestycyjne. Ludzie budują się raz, góra dwa razy w życiu. W razie wątpliwości, np. zarzutu samowoli budowlanej, uważają, że zawsze obronią się pokazaniem pozwolenia na budowę. Ich zdaniem w wypadku zgłoszenia nie jest to możliwe. Trudniej więc przekonać do swoich racji. A to nieprawda, bo zawsze można uzyskać w starostwie zaświadczenie o przyjęciu zgłoszenia bez sprzeciwu – przypomina Mariola Berdysz.

Autopromocja
SZKOLENIE ONLINE

Prawne uwarunkowania prowadzenia e‑sklepu w 2022 roku

WEŹ UDZIAŁ

Z drugiej strony wskazuje, że często w trakcie budowy dochodzi do zmian, np. inwestor rezygnuje z ganku, chce dobudować dodatkowe piętro etc. Gdy się posiada pozwolenie na budowę, wystarczy opracować na nowo tylko część projektu budowlanego, w której mają nastąpić zmiany. Przy zgłoszeniu wszystkie formalności przeprowadza się od początku i wtedy trzeba już uzyskać pozwolenie na budowę oraz przygotować nowy kompletny projekt budowlany – mówi Mariola Berdysz.

Aktualnie w Sejmie znajduje się nowelizacja prawa budowlanego, która przewiduje, że w tego typu przypadkach wystarczy powtórnie zgłosić inwestycję w starostwie (projekt jest przed pierwszym czytaniem).

– Nie sądzę jednak, by przekonało to budujących do wyboru zgłoszenia – uważa dyrektor Berdysz.

Jaka jest różnica

Przypomnijmy: uproszczenia wprowadziła nowelizacja prawa budowlanego obowiązująca od 26 czerwca 2015 r. Zgłoszenie jest formą prostszą od pozwolenia. Inwestor składa jedynie w urzędzie miasta wniosek oraz wymagane dokumenty i czeka 21 dni. Jeśli w tym czasie starosta (prezydent miasta na prawach powiatu) nie zgłosi sprzeciwu, można ruszać z budową. Jest to tzw. milcząca zgoda. Gdy jednak wystąpi ze sprzeciwem, oznacza to, że inwestor musi uzyskać pozwolenie na budowę. Ponadto starosta może wydać z urzędu zaświadczenie, że przyjął skutecznie zgłoszenie bez sprzeciwu, co uprawnia do rozpoczęcia budowy domu. Dzięki temu można ruszyć z budową przed upływem tych 21 dni.

948  domów jednorodzinnych wybudowano na zgłoszenie w pierwszym półroczu 2019 r.

55,7 tys. pozwoleń na budowę domów jednorodzinnym uzyskali inwestorzy w I półroczu 2019