Niewesoły jest obraz, jaki wyłania się z raportu ekspertów, który trafił do premiera Morawieckiego. Pokazuje, jak pomysł zapewnienia dachu nad głową młodym ludziom w miejscowościach, w których mieszkań brakuje, albo tym, którzy nie mają zdolności kredytowej, nie wyszedł poza etap wyborczych obietnic, kiedy to premier Beata Szydło przedstawiła Mieszkanie+ jako nowy program społeczny rządu. Potem informowano nas, że: podpisano tyle a tyle listów intencyjnych, wbito łopaty pod budowę pierwszych, a potem kolejnych mieszkań w różnych częściach kraju, przygotowano i uchwalono kolejne przepisy, które spowodują, że program odpali jak rakieta. W tym całym maratonie propagandowym odbyła się nawet ogólnopolska konferencja na Stadionie Narodowym. Czyli dużo szumu, wiatru i na koniec wielkie nic.

Czytaj także: Mieszkaniowa klapa plus - rządowy program nie działa

Sam kibicowałem programowi. Jestem z tych, którzy zdobycie własnego dachu nad głową uważają za priorytet. Mnie się udało, ale jestem jednym z niewielu szczęściarzy. Dlatego rozumiem, że dużo młodych ludzi chciało uwierzyć w mieszkaniowe pomysły „dobrej zmiany". Od tych, którzy sprzyjali PiS, słyszeliśmy tylko, że wszystko idzie świetnie. Z przeciwnej strony – że na pewno się nie uda. Jej koronny argument brzmiał: jak PiS i plus, to nic z tego nie będzie.

Jedni propagandową papką zamazywali niewygodną dla rządzących rzeczywistość, drugim zabrakło dociekliwości, żeby obnażyć plajtę rządowego programu.

Czytaj także: Mieszkanie+ legło w gruzach

Jedną z pierwszych mieszkaniowych bajek III RP były lokale obiecywane przez Aleksandra Kwaśniewskiego. Potem od polityków z różnych stron słyszeliśmy, że problem jest palący, że nie może tak być, trzeba coś z tym zrobić. Pojawiła się nawet ulga na zakup nowego lokalu. Wciąż jednak na mieszkanie stać było niewielu. Przy okazji prezydenckiej kampanii Bronisław Komorowski poradził nawet, że jak ktoś ma kiepską pracę i nie stać go na mieszkanie, to niech pracę zmieni i weźmie kredyt.

Takie nastawienie do problemów mieszkaniowych miał zmienić program z plusem w nazwie. Niestety, niecałe 500 mieszkań zbudowanych od czerwca 2016 r. to tak naprawdę nic albo nawet minus, jeśli wziąć pod uwagę szumne zapowiedzi. Jak wynika z założeń, w najbliższych latach ma powstać 100 tys. mieszkań+. Czy nadal będą budowane na fundamentach z propagandy?

Czytaj także: Mieszkanie+. Co proponują doradcy rządowi