Kwartał do kwartału oferta na sześciu głównych rynkach wzrosła o 5,4 proc., osiągając rekordowy poziom 63,5 tys. mieszkań, a uwzględniając Katowice – o 5,5 proc., do niemal 69,9 tys.
– Wzrost ten wynika w dużym stopniu z tej – nie bardzo zrozumiałej – dużej liczby lokali wprowadzonych na rynek w Łodzi. Deweloperzy w tym mieście byli odpowiedzialni za ponad 58 proc. całkowitego wzrostu wielkości oferty w grupie siedmiu miast. Generalnie tylko w Warszawie wielkość oferty jest daleka od rekordowych poziomów – komentuje Aleksandra Gawrońska.
Według ekspertki JLL niepokoić może sama oferta, ale liczba niesprzedanych, gotowych mieszkań. – Liczba takich lokali na siedmiu rynkach łącznie wzrosła skokowo w ciągu kwartału o 46 proc. do ponad 14 tys., co stanowi obecnie 20 proc. oferty. Największy wzrost odnotowaliśmy w Katowicach i Krakowie – podaje Gawrońska. – W porównaniu z sytuacją sprzed roku, liczba gotowych lokali wzrosła prawie trzy razy. Choć udział tych lokali w ofercie jest nadal wyraźnie mniejszy od rekordowych poziomów z lat 2012-14, to już wielkość tej oferty w porównaniu ze sprzedażą może niepokoić. Liczby te są niższe od kwartalnej sprzedaży tylko w Trójmieście i Warszawie. W pozostałych miastach jest to dużo więcej, a w Katowicach czy Łodzi jest to nawet blisko odpowiednio trzy razy lub 1,7 razy więcej niż kwartalna sprzedaż.
Ekspertka zaznacza, że w typowym kwartale gotowe mieszkania stanowią zwykle 15-25 proc. sprzedanych mieszkań. – W porównaniu z całą roczną sprzedażą w 2025 r., pula gotowych, niesprzedanych lokali to 16 proc. w przypadku Trójmiasta i 22 proc. w Warszawie. To dość bezpieczne poziomy. Ale w Krakowie, Poznaniu i Łodzi to już 43-46 proc., a w Katowicach aż 75 proc., co może stanowić powód do obaw o płynność niektórych firm – podkreśla Aleksandra Gawrońska.
Dodaje, że w Warszawie i Trójmieście można mówić o sytuacji bliskiej równowagi popytu i podaży. – Poprawiła się nieco sytuacja we Wrocławiu, gdzie przy utrzymaniu wielkości sprzedaży z IV kwartału obecna oferta wyprzedałaby się szybciej niż w półtora roku. Trudniejszą sytuację mają deweloperzy w Krakowie i Poznaniu, gdzie jest to ok. siedmiu kwartałów – szacuje. – Jeszcze słabsza jest sytuacja w Łodzi – ok. dziewięciu kwartałów, czyli ponad dwa lata. W Katowicach mówimy już o rekordowo wysokim wskaźniku – 15 kwartałów, co oznacza prawie cztery lata teoretycznego czasu wyprzedaży oferty.