Budowa inwestycji na cele publiczne wiąże się nieodzownie z wywłaszczeniem mieszkańców. W przypadku budowy CPK szacuje się, że będzie to ok 20 tys. osób.  I nie chodzi tylko o teren pod budowę samego lotniska, ale także kolej dużych prędkości i inną infrastrukturę towarzysząca. Politycy opozycji i mieszkańcy terenu, na którym ma powstać infrastruktura dedykowana lotnisku regularnie protestują i wzywają do odrzucenia projektu ustawy o gospodarce nieruchomościami, w której zapisane są zasady przyznawania odszkodowań za wywłaszczenia pod inwestycje publiczne. A na horyzoncie pojawia się kolejna inwestycja o wiele większe wagi, w której zapisy wskazują na o wiele większą swobodę w wywłaszczeniach niż to ma miejsce przy CPK.

Czytaj więcej

Elektrownia atomowa w Polsce może być szybciej. Nowe rozwiązania rządu

Rządowy projekt nowelizacji ustawy z dnia 29 czerwca 2011 r. o przygotowaniu i realizacji inwestycji w zakresie obiektów energetyki jądrowej oraz inwestycji towarzyszących w ocenie analizujących ją ekspertów zewnętrznych, w sposób znaczący zwiększa skalę potencjalnych wywłaszczeń w drodze decyzji lokalizacyjnej. - Tam w procedurze trochę pozmieniali, żeby wywłaszczać wszystkich jak leci i szybko, ale to jak pamiętam z doświadczenia w czasach wprowadzania komuny na ziemiach polskich było tak samo, nic nowego – mówi nam jeden z nich.

Wywłaszczenia i odszkodowania

Zgodnie z art. 14 Ustawy, w przypadku konieczności wejścia na prywatne nieruchomości i konieczności prowadzenia na nich pomiarów, badań lub innych prac niezbędnych do sporządzenia raportu lokalizacyjnego tj. opracowania dotyczącego parametrów nieruchomości, na których potencjalnie może zostać ulokowany obiekt jądrowy/infrastruktura towarzysząca, właścicielowi takiej nieruchomości przysługuje roszczenie o odszkodowanie za wyrządzone przez inwestora szkody. Zgodnie z obecnym brzmieniem art. 14 ust. 6 Ustawy tylko właściciel niezadowolony z przyznanego mu odszkodowanie może je zakwestionować na drodze powództwa przed sądem powszechnym. Nowelizacja przyznaje natomiast to prawo już nie tylko właścicielowi nieruchomości, ale również inwestorowi.

- Zatem inwestor, niezadowolony z przyznanego odszkodowania w terminie 30 dni od dnia doręczenia decyzji o odszkodowaniu, może wnieść powództwo do sądu powszechnego. Powyższe w mojej ocenie skutkuje bardzo niekorzystną sytuacją dla stron, które nie dość, że będą dotknięte wywłaszczeniem, to jeszcze w dodatku objęte będą niepewnością być może nawet kilkuletniego procesu, co do tego, czy odszkodowanie, które zostało im przyznane przez wojewodę za przywrócenie nieruchomości do stanu poprzedniego nie będzie zdecydowanie niższe – ocenia Andrzej Szmigiel, Partner w DECISIVE Szmigiel Papros Gregorczyk.

Wyłączenie strony społecznej

Ustawodawca przewidział też skróconą ścieżkę postępowania zakładającą wydanie decyzji lokalizacyjnej i następnie postępowania w sprawie ustalenia wysokości odszkodowania. Im szerszy, więc zakres definicji zawartych w ww. ustawie w tym w szczególności „obiektu energetyki jądrowej”, tym szerszy zakres nieruchomości, której znajdą się w decyzji lokalizacyjnej, a przez to ulegną wywłaszczeniu.

- Ja oczywiście rozumiem, że w obecnej sytuacji politycznej i gospodarczej czas jest na wagę złota. Niemniej, jednak wszelkie nieprawidłowości w realizacji tego rodzaju inwestycji mogą rzutować na los całego kraju – uważa me. Szmigiel.

To, na co trzeba zwrócić uwagę to także instytucja decyzji zasadniczej, która w swoich założeniach stanowi można powiedzieć swoisty miejscowy plan zagospodarowania dla inwestycji jądrowej. Jest aktem o bardzo dużej wadze, a przy podejmowaniu tej decyzji wyłączony został udział organizacji społecznych. - A także nie będzie ona podlegała zaskarżeniu w trybie art. 127 ust. 3 KPA. Powyższe przy krótkich terminach ustawowych przewidzianych dla całej procedury sprawia, że tak ważny akt jak swoisty „jądrowy miejscowy plan” może być obarczony poważnymi błędami.  Jeśli bowiem coś jest niezaskarżalne w trybie odwoławczym, to jest ograniczona możliwość wychwycenia błędów ministra, zwłaszcza przy wyrugowaniu z postępowania organizacji społecznych – wyjaśnia prawnik.

Warto zaznaczyć, że regulacje, których wprowadzenie zaplanowano w Projekcie nie są wolne od innych istotnych mankamentów. Ustawa została rozszerzona o jej działanie na różne inwestycji towarzyszące,co otwiera pole szerokiej interpretacji/nadinterpretacji. 

W opinii ekspertów Polskiego Instytutu Ekonomicznego, inwestycje towarzyszące budowie elektrowni jądrowej przyczynią się jednak przede wszystkim, do powstawania pośrednich i indukowanych miejsc pracy. - Podnoszą również komfort życia społeczności lokalnej i zwiększą możliwość powstania nowych działalności gospodarczych w regionie, niezwiązanych z samą elektrownią jądrową - mówi Adam Juszczak, ekspert PIE. Wśród inwestycji wymienianych w Programie Polskiej Energetyki Jądrowej, jako niezbędna infrastruktura towarzysząca wymieniane są nowe odcinki dróg, linie kolejowe, konstrukcje morskie do rozładunku elementów wielkogabarytowych i sieci wodno-kanalizacyjne, w tym oczyszczalnie ścieków. 

Polityka Energetyczna Polski do 2040 r. zakłada, że prawdopodobnie na Pomorzu w gminie Lubiatowo-Kopalino, w perspektywie 10 lat miałyby rozpocząć prace pierwsze bloki elektrowni jądrowej. Polski Instytut Ekonomiczny szacuje, że budowa taka może kosztować ok 184 mld zł. Zdaniem instytutu w perspektywie 20 lat energia atomowa pokryje do 40 proc. zapotrzebowania na energie elektryczną.

Opinia

Maciej Śledź, adwokat, partner w kancelarii Nowosielski i Partnerzy

W uzasadnieniu projektu wskazuje się, że „w zależności od specyfiki realizowanej inwestycji oraz jej lokalizacji może zachodzić potrzeba uznania innych elementów za „infrastrukturę niezbędną do jej obsługi”. Mając na uwadze fakt, że regulacje odnoszą się w głównej mierze do prawa własności będącego pod ochroną Konstytucji wskazać należy, że takie ukształtowanie definicji „infrastruktury niezbędnej do obsługi” budzi uzasadnione wątpliwości, co do zgodności z art. 2, 21, 64 i 31 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. W pewnym, bowiem zakresie może się okazać, że rozstrzygnięcie tego, czy należy objąć dany grunt decyzją lokalizacyjną, czy też nie z uwagi na to, że może na nim zostać posadowiona „infrastruktura niezbędna do obsługi” będzie zależała od uznania urzędniczego. W mojej ocenie pozostawienie tego rodzaju furtki do decyzji urzędników przy tak fundamentalnym zagadnieniu nie może zostać zaakceptowane z punktu widzenia zasad demokratycznego państwa prawa.