Klienci będą mogli dowolnie egzekwować od deweloperów terminy likwidacji wad uznanych za zasadne, jakość lokali czy też ich zgodność ze standardem. Eksperci są jednak krytyczni wobec tej części regulacji.

– Po raz pierwszy wprowadzono sformułowanie „wada istotna”, która istotnie może namieszać w procedurze odbioru. Nowością jest możliwość przedstawienia przez nabywcę opinii rzeczoznawcy budowlanego, a nawet wykonanie zastępcze na koszt dewelopera – wymienia radca prawny Dorota Dymyt-Holko z Polskiego Związku Firm Deweloperskich Wrocław.

Zgodnie z zapisami ustawy przeniesienie własności lokalu jest poprzedzone odbiorem. Do protokołu nabywcy zgłaszają wady. Odnotowuje się też odmowę dokonania odbioru przez nabywcę i dewelopera. Definicja wady istotnej jednak nie istnieje i jak mówi ekspertka PZFD, dla jednego wadą istotną będzie krzywa ściana, dla drugiego rysa na szybie.

– Deweloper jest zobowiązany w ciągu 14 dni ustosunkować się wraz z uzasadnieniem do wad zgłoszonych w protokole, 30 dni ma na usunięcie wad uznanych za zasadne. Może wyznaczyć kolejny termin naprawy. Jeżeli go nie dotrzyma, to nabywca wyznaczy termin. Gdy ten minie, może wykonać naprawę na koszt dewelopera – przypomina prawniczka.

Czytaj więcej

Ustawa deweloperska: rezerwacje mieszkań wreszcie uregulowane

Gdy strony nie chcą dojść do porozumienia, nabywca, i tylko on, może przedstawić opinie rzeczoznawcy budowlanego. Zdaniem radcy prawnego Wiktora Kotiuka z kancelarii Grzechowiak Kotiuk jest to wisienka na torcie.

– Wprowadza do gry rzeczoznawcę, który da facto ma zastąpić sąd cywilny. Na pierwszy rzut oka rozwiązanie pomoże nabywcom i skróci czas zaspokojenia roszczenia. Wady istotne powinny jednak skutkować odmową uzyskania pozwolenia na użytkowanie budynku. Raczej żaden deweloper nie odważy się na takie ryzyko. Dlatego rozwiązanie to wydaje się po prostu zbędne – podkreśla mec. Kotiuk.

Dodatkową nowością jest możliwość dalszego zgłaszania wad już po podpisaniu protokołu odbioru. Przekazanie lokalu będzie więc prawdziwym wyzwaniem dla deweloperów.

– Obecnie mamy już na rynku firmy specjalizujące się w odbiorach, często bez znajomości norm i przepisów. Naciąganie klientów „na wady” będzie stałym repertuarem. Skoro do czasu przeniesienia własności deweloper nie otrzyma całej kwoty płatności, nabywca będzie mógł go szantażować nieodebraniem lokalu i wyszukiwaniem kolejnych „wad” – podsumowuje ekspertka.

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ