Petram House to spółka, która pomaga inwestorom indywidualnym lokować pieniądze w nieruchomości komercyjne – to zazwyczaj duże transakcje wymagające dużego wkładu. Próbujecie też otworzyć ten rynek dla szerszego grona Polaków dzięki crowdinvestingowi i platformie Social.Estate. Właśnie ruszyły dwie kampanie – co to za projekty, w jaki sposób inwestorzy mieliby na nich zarobić?

Jako platforma jesteśmy pośrednikiem między deweloperami a potencjalnymi inwestorami. aktualnie prowadzone są dwie kampanie spółki PKB Invest Budowa. To dwa parki handlowe: w Rudzie Śląskiej oraz Olkuszu. Charakter inwestowania w obu przypadkach jest taki sam. To już nie tyle crowdinvesting, ile prawdopodobnie pierwszy w Polsce crowdlending – inwestorzy nie obejmują bowiem udziałów, tylko pożyczają deweloperowi pieniądze na ustalonych warunkach i uzyskują zwrot w postaci odsetek rozliczanych kwartalnie lub półrocznie.

Jaki jest horyzont inwestycyjny, jaki szacowany zwrot i czy inwestorzy są w jakiś sposób zabezpieczeni?

Tak. Park handlowy w Rudzie Śląskiej ma horyzont inwestycyjny 18 miesięcy i zwrot jest szacowany na 6 proc. w skali roku. W przypadku projektu w Olkuszu horyzont jest dłuższy, 24 miesiące, ponieważ to większa nieruchomość, za to kupon to 7 proc. rocznie.

W obu przypadkach zabezpieczeniem są wpisy na hipotekach, a administratorem zabezpieczeń jest kancelaria prawna.

Można powiedzieć, że formuła trochę wyprzedza czasy, bo wiemy o planowanych zmianach – udziały nie będą mogły być oferowane, tak jak teraz... Czy to przyszłość crowdinvestingu?

Jeszcze nie znamy kształtu wszystkich regulacji, jakie mają wejść, zdecydowanie zmieni się formuła udziałów w spółkach z ograniczoną odpowiedzialnością. Udziały prawdopodobnie będą traktowane tak jak papiery wartościowe, czyli nie będzie można ofert nabycia kierować do nieoznaczonego adresata. Z jednej strony nowe regulacje dużo namieszają, ale z drugiej widzę też szansę, żeby rynek i platformy stały się bardziej przejrzyste i przyjazne dla inwestorów m.in. pod kątem przekazywania konkretnych informacji, czynników ryzyka czy kryteriów doboru projektów. My postawiliśmy na Social.Estate na nieruchomości komercyjne, ponieważ mamy doświadczenie.

Dodatkowa kwestia, która będzie pewnie wymagana, czyli podmioty prowadzące tego typu działalność – zgodnie z tym, co Parlament Europejski w listopadzie planuje uchwalić – będą podmiotami regulowanymi; jeszcze do końca nie wiemy, na jakich zasadach to się będzie odbywało i kto będzie tego dokonywał, ale domyślam się, że w Polsce będzie to Komisja Nadzoru Finansowego. To też dobrze, bo rynek będzie się profesjonalizował.

Dla nas to podwójna szansa, ponieważ jesteśmy spółką technologiczną i oprócz prowadzenia własnej platformy Social.Estate rozszerzyliśmy działalność i możemy obsługiwać zewnętrzne podmioty na zasadzie udostępniania licencji, i te firmy będą mogły pozyskiwać finansowanie w oparciu o crowdinvesting.

Czy prowadzicie już taką współpracę?

Tak, pracujemy z jedną dużą grupą deweloperską, która w oparciu o nasze narzędzia zrealizowała kilkanaście kampanii obejmujących deweloperskie projekty mieszkaniowe. Na razie łączy nas współpraca na wyłączność, jeśli chodzi o rynek mieszkaniowy, ale cały czas mamy zapytania od innych inwestorów, którzy również chcieliby pozyskiwać w ten sposób finansowanie na projekty deweloperskie, bo mieszkaniówka to dziś gorący temat.

Co do Social.Estate, jesteśmy otwarci na kolejne projekty komercyjne deweloperów. To cały czas dobry pomysł na ulokowanie pieniędzy, biorąc pod uwagę niskie stopy procentowe i to, że na razie nie zapowiada się, by miały one w najbliższym czasie wzrosnąć.