Reklama
Rozwiń
Reklama

Można żądać rekompensaty za obniżenie wartości działki

Jeśli wskutek uchwalenia albo zmiany planu miejscowego wartość gruntu spada, właścicielowi lub użytkownikowi wieczystemu należy się od gminy rekompensata

Publikacja: 09.02.2008 02:51

Po zmianie miejscowego planu zagospodarowania i przeznaczeniu pobliskiego terenu na cmentarz wartość gruntu należącego do czytelnika spadła. Pyta, czy może się domagać od gminy odszkodowania albo przyznania mu innej działki i jak przedstawia się kwestia kosztów takich starań.

W takim wypadku właściciel, a także użytkownik wieczysty może żądać nie tylko odszkodowania lub nieruchomości zamiennej, ale także wykupienia nieruchomości – w całości lub w części. Odszkodowanie należy się tylko za poniesioną rzeczywistą szkodę. Gmina ma sześć miesięcy na realizację roszczeń zgłoszonych przez właściciela, tj. o odszkodowanie za rzeczywistą szkodę, o wykup. Termin ten liczy się od dnia złożenia wniosku, chyba że gmina i właściciel umówią się inaczej.

W sprawach rekompensat za spadek wartości nieruchomości nie wydaje się decyzji administracyjnej. Jeśli strony nie są w stanie osiągnąć porozumienia, rozstrzygnięcie sporu należy do sądu cywilnego. Właściciel musi wytoczyć sprawę gminie i wykazać np. wysokość rzeczywistej szkody, udowodnić, że część gruntu stała się dla niego bezużyteczna i że jedyną formą rekompensaty jest jej wykupienie, że spadek wartości nieruchomości jest wyższy, niż przyjęła gmina itd.

Niestety, dochodzenie swych racji przed sądem kosztuje. Właściciel czy użytkownik wieczysty musi się przygotować nie tylko na uiszczenie wpisu, ale także na poniesienie innych kosztów sądowych, w tym opłacenie rzeczoznawcy majątkowego. Opłaty to przede wszystkim wpis sądowy, warunkujący wszczęcie sprawy przez sąd cywilny. Jeśli wartość sprawy da się wymierzyć w złotych, obowiązuje tzw. wpis stosunkowy.

Do nich należą sprawy o rekompensatę w związku ze zmniejszeniem się wartości nieruchomości wskutek uchwalenia albo zmiany planu miejscowego. Wpis stosunkowy to zasadniczo 5 proc. wartości dochodzonego roszczenia. W rachubę wchodzi zwolnienie od kosztów sądowych. Jest to tzw. prawo ubogich. Może się go domagać osoba, która złoży oświadczenie, że nie jest w stanie ich ponieść bez uszczerbku utrzymania koniecznego dla siebie i rodziny. W oświadczeniu takim trzeba podać dokładne dane o stanie rodzinnym, majątku, dochodach. Decyzja należy do sądu.

Reklama
Reklama

Obowiązuje zasada, że strona przegrywająca powinna zwrócić przeciwnikowi na jego żądanie koszty niezbędne do celowego dochodzenia praw, tj. koszty procesu.

Jeśli strona korzystała z pomocy adwokata (radcy prawnego), należą do nich koszty jego wynagrodzenia nie wyższe od maksymalnych ustalonych przez ministra sprawiedliwości. Wynagrodzenie to jest kwestią umowy między klientem i adwokatem czy radcą prawnym. Przegrywający zwraca także koszty sądowe.

Inaczej sąd ustala koszty procesu prowadzonego przez stronę osobiście albo przez pełnomocnika niebędącego adwokatem ani radcą prawnym, z tym że nie mogą one w sumie przekraczać maksymalnego wynagrodzenia adwokata (radcy prawnego).

Oczywiście, w razie wygranej, również przy takim sposobie prowadzenia sprawy, przegrywający zwraca koszty sądowe. Na te ostatnie zaś składają się m.in. opłaty sądowe (wpis) i honoraria biegłych.

Prawo drogowe
Koniec z masowym oblewaniem kursantów? Pomóc ma nowy system
Edukacja i wychowanie
Oto najlepsze licea i technika w Polsce. Wyniki rankingu Perspektywy 2026
Opinie Prawne
Szymaniak: A ile dywizji ma prokuratura, czyli o powodach obrony Ewy Wrzosek
Samorząd
To już pewne. Będzie więcej czasu na przygotowanie planów ogólnych
Prawo karne
Areszt dla Zbigniewa Ziobry. Posiedzenie sądu odroczone
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama