Klasztor wzniesiono w Naqlun w połowie V wieku, funkcjonował pięć stuleci, do połowy wieku X. Był to duży zespół eremów wykutych w skale. Towarzyszyły im obiekty gospodarcze. Stanowisko to bada misja Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej Uniwersytetu Warszawskiego, kieruje nią prof. Włodzimierz Godlewski.
Klasztory koptyjskie funkcjonują w Egipcie do dziś, ale wiadomości o najstarszych pochodzą głównie ze źródeł pisanych i w przeważającej mierze dotyczą strony duchowej życia klasztornego. Dzięki wykopaliskom polskich archeologów spod piasku wyłania się materialna klasztorna rzeczywistość.
Na pozostałości ruin w Naqlun w oazie Fajum, około 85 km na południowy-zachód od Kairu, archeolodzy natrafili już wcześniej, ale dopiero podczas tegorocznych wykopalisk poznali szczegóły budowli.
Miała jedną kondygnację. Początkowo składała się z dwuizbowych mieszkalnych segmentów (eremów). Wejścia do nich wiodły od ulicy. Od południa przylegało do nich duże pomieszczenie, prawdopodobnie sala zgromadzeń. Mieszkania zakonników były wyjątkowo starannie wykończone. Podłogi stanowiły posadzki z zaprawą wapienną. Ściany, tynkowane wapnem, w górnej części zdobione były malowidłami oraz napisami. Ich ślady przetrwały w rumowisku po pożarze i dlatego są zbyt fragmentaryczne, aby je odczytać.
W każdym pomieszczeniu wykute były dwie lub trzy nisze zwieńczone półkolistymi sklepieniami, przy czym główne stropy pomieszczeń przykrywały elementy drewniane – belki i deski.
W tej postaci klasztor pozostawał aż do pożaru, który strawił go w X wieku. Po tym kataklizmie zamurowano wejścia od ulicy, a odbudowane pomieszczenia połączono z nowymi, dobudowanymi od strony południowej. Zmianie uległo wtedy także wnętrze klasztoru, zamiast dwuizbowych, powstały pomieszczenia czteroizbowe.
Archeolodzy sądzą, że jedno z nich zajmował ktoś ważny dla klasztoru, pełniący w nim ważne funkcje, ponieważ znaleźli w nim cenne przedmioty, między innymi brązowy wiszący świecznik i brązową lampę kandelabrową, brązowe lustro zawieszane na ścianie i misternej roboty brązowe okucia dużej drewnianej szkatuły.
O znaczeniu klasztoru świadczy niecodzienne znalezisko: 13 złotych arabskich monet z X wieku. – Ze średniowiecznych dokumentów wiadomo, że za te monety można było kupić w tamtym czasie dwie wille z ogrodami w oazie Fajum. Te monety to już był pokaźny majątek. A przecież mamy prawo przypuszczać, że mnisi z Naqlun posiadali więcej monet – uważa prof. Włodzimierz Godlewski.
Oprócz monet polscy badacze znaleźli w ruinach klasztoru dwie sztance do wybijania monet. Jest raczej nieprawdopodobne, aby biciem monety trudnili się mnisi. – Można raczej przypuszczać, że ktoś, być może z mennicy Abbasydów, w czasie zawirowania politycznego zbiegł ze sztancami i schronił się w klasztorze – sugeruje prof. Godlewski.
W poklasztornych ruinach polscy badacze znaleźli kilkadziesiąt dokumentów (papirusów) napisanych w języku koptyjskim i arabskim. Są wśród nich rachunki i listy wypłat dla robotników zatrudnionych w klasztornych ogrodach i winnicach.
Klasztor został opuszczony w XI wieku i popadł w ruinę, ale miejsce to nie przestało być użyteczne. Na terenie zniszczonej i opuszczonej zabudowy klasztornej od końca XI wieku grzebano chrześcijan z okolicznych miejscowości – mężczyzn, kobiety i dzieci.
W czasie tegorocznych wykopalisk archeolodzy zbadali 43 groby z XII i XIII wieku. Przetrwały kamienne, prostokątne nagrobki, a w grobach szkielety, biżuteria, szklane i gliniane, glazurowane naczynia. Nie zachowały się maty okrywające trumny, pogrzebowe całuny i szaty spowijające zmarłych.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora