Do uroczystego przekazania Lenniego doszło w hotelu na Manhattanie. Mongolskiej delegacji przekazali go amerykańscy urzędnicy. Jest to pierwszy dinozaur, który wraca dzięki ugodzie, jaką zawarto z mężczyzną, który nielegalnie handlował szczątkami dinozaurów.

Dinozaur został przywieziony do USA w marcu 2010 r. z fałszywymi dokumentami, które zaświadczały, iż jest warty jedynie 15 tys. dolarów i pochodzi z Wielkiej Brytanii. Celników zdziwiła jednak wielkość dinozaura: z dokumentów wynikało, że mierzył ponad siedem metrów długości i ponad dwa wysokości.

Gdy poprosili o opinię naukowców okazało się, że taki rodzaj tyranozaura występował około 70 milionów lat temu i wyłącznie obecny był na terenie Gobi w dzisiejszej Mongolii. O sprawie zrobiło się głośno, gdy Lenny, jak nazwali go celnicy a za nimi media, został wystawiony na nowojorskiej aukcji za przeszło milion dolarów.

Erikowi Prokopi, który wystawił go na sprzedaż postawiono zarzut przemytu i nielegalnego handlu prehistorycznymi szczątkami. Grozi mu 17 lat więzienia. Pochodzący z Florydy mężczyzna między 2010 a 2012 roku nielegalnie handlował szczątkami dinozaurów w ramach - jak to sam określił „komercyjnej paleontologii".

Dzięki ugodzie, jaką zawarł z Mongolią, w zamian za zwrot szczątków dinozaurów znalezionych na jej terytorium, nie będzie przez nią ścigany. Mimo to czeka na proces w Stanach Zjednoczonych.