„To piękne, ale i bardzo niebezpieczne" – mówią miejscowi mieszkańcy.
Początkowo nie wiadomo było dlaczego rzeki Dałdykan i Kupiec nagle zabarwiły się na kolor krwi. W sieciach społecznościowych mieszkańcy regionu zaczęli jednak podejrzewać, że sprawcą jest Nadieżdinskij Kombinat Metalurgiczny, wchodzący w skład koncernu „Norylskij Nikiel", należącego do multimiliardera Władimira Potanina.
Główna siedziba koncernu i jego najważniejsze zakłady znajdują się właśnie w Norylsku. Wokół miasta wydobywane są i przetwarzane metale kolorowe: kobalt, nikiel, platyna, pallad i miedź. To właśnie związki miedzi, niklu i żelaza miały nadać rzekom tak zdumiewający kolor.
„Użytkownicy sieci (społecznościowych), którzy znają procesy obróbki metali twierdzą, że to ścieki z tzw. Czerwonego Morza – (ogromnego) podziemnego zbiornika mieszaniny ziemi i wody, używanej przy procesach wzbogacania rud minerałów" – pisze „Radio Swoboda".
Norylski oddział rosyjskiego ministerstwa ds. sytuacji nadzwyczajnych (którego obowiązkiem jest m.in. monitorowanie stanu środowiska naturalnego) twierdzi, że o niczym nie wie. Sam kombinat odmawia komentarzy, jednak mieszkańcy miasta zauważyli, że zmniejszył produkcję.
W zeszłym miesiącu rosyjski minister zasobów naturalnych Siergiej Donskoj umieścił Norylsk wśród dziewięciu najbardziej zanieczyszczonych miasta Rosji. Ale według amerykańskiego Instytutu Blacksmith (zajmującego się zanieczyszczeniem środowiska naturalnego) zajmuje ono znacznie wyższe miejsce: jest w dziesiątce najbardziej zanieczyszczonych miast świata.