W piątek rozpoczyna się 64. Międzynarodowy Festiwal Muzyki Współczesnej, najstarszy i najważniejszy nie tylko w Polsce. Warszawska Jesień odbędzie się pod hasłem „Zanurzenia", co wymaga wyjaśnień. Chodzi o zanurzenie w czasie i przestrzeni.

Festiwal proponuje muzykę naszych czasów, w tym roku będzie 31 prawykonań. Często jednak proponują one podróż do przeszłości, Krzysztof Knittel zaprezentuje „Głosy" powstałe na podstawie wierszy Jana Polkowskiego poświęconych tym, którzy zginęli w grudniu 1970 r. Elżbieta Sikora skomponowała utwór elektroakustyczny „Norwid'Elipsa". A w programie koncertu świetnego zespołu Klangforum Wien znalazły się utwory Mikołaja Laskowskiego, Cezarego Duchnowskiego i Aleksandra Nowaka inspirowane tekstami Stanisława Lema.

Koncerty inauguracyjny i finałowy w Filharmonii Narodowej zaproponują też muzykę przestrzenną.

Ciekawie zapowiada się opera „Alan-T" Pierre'a Jodlowskiego oparta na tragicznych losach genialnego matematyka Alana Turinga, który padł ofiarą homofobicznej nagonki. Wojciech Błażejczyk skomponował zaś operę „Bunkier. Fake opera". Tu inspiracją było opowiadanie Franza Kafki, ale kompozytor wykorzystał też język polityki, mediów i ulicy.

Zanurzenie muzyczne w przestrzeni prowokuje do wyjścia w plener, więc Krzysztof Knittel przygotował na sobotę koncert, rozmieszczając wykonawców w różnych miejscach nad Jeziorem Gocławskim. A koncerty inauguracyjny i finałowy w Filharmonii Narodowej też zaproponują muzykę przestrzenną.

Warszawska Jesień, która potrwa do 25 września, zagości niemal w 20 miejscach stolicy. Oprócz utworów 60 kompozytorów będą spotkania z twórcami, dyskusje, instalacje i wystawy oraz tradycyjna Mała Warszawska Jesień dla widzów od 2 do 12 lat. Część wydarzeń będzie także streamingowana, bo w ub. roku festiwal zyskał w ten sposób 30 tys. słuchaczy na świecie.