fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Katyń – blizna w szpalerze grabów

Fragment ekspozycji Muzeum Katyńskiego
Fotorzepa/Robert
17 września zostanie otwarte Muzeum Katyńskie, publiczność zobaczy jego zbiory dwa tygodnie później.

Muzeum powstało na terenie warszawskiej Cytadeli. Budowę sfinansował resort obrony narodowej (koszt ok. 88 mln zł). Upamiętnia mord dokonany na ok. 22 tys. polskich jeńców wiosną 1940 r. na terenie ZSRS przez NKWD.

– Chcieliśmy pokazać losy poszczególnych ludzi. Ekspozycję można zobaczyć, idąc ścieżką, jednym torem – opisuje Konrad Grabowiecki, architekt z pracowni Brzozowski/Grabowiecki (BBGK), współautor koncepcji muzeum.

Do placówki można wejść odnowioną Bramą Nowomiejską. Ścieżka prowadzi na trawiasty plac apelowy. Tam zostało posadzonych sto grabów.

Przez nie prowadzi tzw. blizna, ścieżka o chropowatej nawierzchni. – Tam, gdzie zapadła się ziemia, a tak dzieje się na cmentarzach, pokazał się piasek. Natura upomniała się o tych ludzi, zdemaskowała miejsce zbrodni – opisuje otoczenie „blizny" Jerzy Kalina, artysta rzeźbiarz, autor koncepcji plastycznej muzeum.

W dawnej kaponierze na dwóch poziomach zbudowana została ekspozycja muzealna. Autorzy przypominają historię napaści Niemiec i Związku Sowieckiego na Polskę, poszukiwania zaginionych jeńców przez rodziny, odkrycia grobów w lesie katyńskim i ekshumacje. W gablotach, które przypominają żołnierskie skrzynie, umieszczone zostały archiwalia, fotografie.

Na niższym poziomie znajdują się zaś relikwie. – W sarkofagach na wzór tych renesansowych złożone zostały artefakty wydobyte z dołów śmierci – dodaje Jerzy Kalina. To kurtki wojskowe, czapki, znalezione w miejscu ekshumacji laski i kule inwalidzkie. Ustawiono je na tle ściany o fakturze piasku i zamarzających brył lodu. – Ściana ma kształt połówki żołnierskiego nieśmiertelnika – dodaje artysta. Są na niej wyświetlane zdjęcia oryginalnych listów pisanych przez jeńców.

Obok zostały umieszczone szufladki, w których znajdują się przedmioty osobiste znalezione przy szczątkach poległych: medaliki, menażki, zapalniczki, okulary, figurki szachów. – Każdy przedmiot ma swoją historię, znamy nazwiska wielu, do których należały – dodaje Grabowiecki.

– To archeologia śmierci. Tak jak miejsce poszukiwań dzielone jest na małe kwadraty, które są następnie odkrywane, tak i tutaj zaznaczone są kwadraty, w których umieszczone zostały drobne przedmioty – opowiada Jerzy Kalina.

Przy wyjściu z tej części ekspozycji prezentowane są rysunki Stanisława Westwalewicza, który przebywał w obozie w Kozielsku, ale uniknął śmierci w Katyniu. Na porowatej skale są zaś wyświetlane sylwetki kilku tysięcy pomordowanych. Przy wyjściu widoczne są twarze sowieckich oprawców.

Z tego miejsca ku światłu prowadzi długi na 20 metrów ciemny, ciasny tunel śmierci. Z niego wchodzi się w aleję nieobecnych. To rząd cokołów z nazwami zawodów, które wykonywali zabici. Aleja prowadzi do Epitafium Katyńskiego. Na tablicach wykonanych z blachy i granitu wybite zostały imiona i nazwiska zamordowanych. Tam ścieżki się dzielą. Jedna – do windy, prowadzi przez ciemne pomieszczenie. Światło dociera tam przez kratę. Można wybrać też monumentalne, wysokie na 11 metrów schody koloru cegły, w których odciśnięte zostały drobne przedmioty, np. orzełek. Po schodach płynie strumyk. – Ma symbolizować krople, które drążyły skałę, i przez lata nie dały zapomnieć o prawdzie zbrodni katyńskiej – dodaje Grabowiecki.

Schody prowadzą na plac apelowy. Obok muzeum znajduje się dzwon katyński: – Jedyny na świecie z przestrzeliną – zapewnia Jerzy Kalina.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA