Branża kinowa może zaliczyć pierwszy kwartał do udanych. Kina w naszym kraju sprzedały w okresie styczeń–marzec 11,97 mln biletów, czyli o 17,6 proc. więcej niż rok wcześniej  – wynika z danych Boxoffice.pl, do których dotarła „Rz".

W zbliżonym tempie – o 17 proc. – urosły również wpływy ze sprzedaży wejściówek. Kina uzyskały za nie w sumie 218,6 mln zł, podczas gdy w pierwszym kwartale ub.r. 186,5 mln zł.

Lżej  i o nas

Wyniki kin w Polsce to dobry prognostyk wyników Agory, właściciela kin Helios i Global City Holdings.

Czekają na nie giełdowi inwestorzy. Agora publikuje swoje wyniki kwartalne w poniedziałek. W najbliższy czwartek Cineworld z grupy Global City poda wyniki z pierwszych 18 tygodni br., które obejmują także dane dla polskich kin Cinema City. Trzy miesiące (od grudnia do lutego włącznie) podsumował już Vue, brytyjski konkurent Cineworld i właściciel Multikina. Ujawnione dane sugerują, że także w Multikinie przychody i  frekwencja rosły.

Analitycy giełdowi, z którymi rozmawialiśmy nie spodziewali się po branży tak dobrego pierwszego kwartału. Liczyli wprawdzie na wzrost sprzedaży biletów u obu operatorów, ale raczej rzędu 10 proc.

Operatorzy kin jak zwykle tłumaczą wzrost przede wszystkim repertuarem. Tym razem charakteryzowała go silna reprezentacja polskich filmów i mniejsze natężenie obowiązujących w rodzimych produkcjach trudnych tematów (mniejszości wyznaniowe, narodowe, seksualne, choroby, ludobójstwo).

– Mamy do czynienia z dość wyraźną sytuacją. 2013 rok był dla polskiego kina rokiem tzw. tematów trudnych, które pojawiły się masowo na fali – jak określam to prywatnie – efektu „W ciemności" – mówi Tomasz Jagiełło, członek zarządu Agory i prezes Heliosa. – W tym roku pojawiły się tematy lżejsze i od razu widać efekt w postaci wyższej frekwencji – dodaje.

W pierwszej piątce produkcji o największej frekwencji w polskich kinach znalazły się: sensacyjno-szpiegowski „Jack Strong" (1,15 mln biletów i pierwsze miejsce), ekranizacja powieści Jerzego Pilcha „Pod Mocnym Aniołem" (prawie 880 tys., trzecie miejsce) i komedia „Wkręceni". Dla porównania – rok temu wysokie noty zebrały dwa polskie filmy: „Drogówka" i „Sęp".

Autopromocja
RADAR.RP.PL

Przemysł obronny, kontrakty, przetargi, analizy, komentarze

CZYTAJ WIĘCEJ

Zapobiegł III wojnie światowej czy zdradził kraj? Historia płk. Kuklińskiego w kinach

Teraz słabsze kwartały

Na początku roku branża liczyła także na to, że wpływ na widownię będą miały Oskary.

– Efektu Oskarów nie zanotowaliśmy. Cierpimy ze względu na piractwo: zanim film pokazany Akademii Filmowej pokaże się na polskich ekranach, jest dostępny w sieci – wskazuje Jagiełło.

Kolejne kwartały tak dobrych wyników już nie wróżą. Drugi kwartał jest dla branży zwykle słabszy z powodu Świąt Wielkanocnych i majowego weekendu. To m.in. dlatego Konrad Księżopolski, analityk Espirito Santo Investment Bank (BESI), uważa, że wyniku z I kwartału kina nie powtórzą.

– Nie spodziewałbym się, że w kolejnych kwartałach kina zanotują analogiczne wzrosty.  Dynamika będzie dużo mniejsza, chociażby dlatego, że w ubiegłym roku mieliśmy do czynienia z relatywnie niską frekwencją w kinach – mówi analityk.

Zdaniem Księżopolskiego trzeci kwartał będzie obciążony piłkarskimi mistrzostwami świata, które już w przeszłości odbierały widownię kinom.

Tytułem, na który stawia prezes Heliosa, jest w tym czasie „Powstanie Warszawskie". Ten temat będzie przewijał się w 2014 r. na ekranach także w dalszej części roku ze względu na rocznicę wydarzenia. Pochylił się nad nim m.in. reżyser „Sali Samobójców" Jan Komasa w „Miasto 44".

– Mamy zagwarantowaną mocną repertuarowo końcówkę roku z kolejnymi odcinkami „Igrzysk Śmierci" czy „Hobbita" – uważa Tomasz Jagiełło.

A hossa ma przyjść za rok.  W tym kina odrabiają 6,5-proc. stratę z 2013 roku.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki u.zielinska@rp.pl

Rodzime filmy od lat bardzo popularne

Wprawdzie krajowym produkcjom trudno będzie pobić rekord z 2011 r., gdy bilety na polskie filmy stanowiły 30 proc. wszystkich sprzedanych, to jednak ich siła jest ciągle widoczna. Od przynajmniej trzech lat polskie produkcje plasują się w pierwszej piątce najpopularniejszych kinowych tytułów. Tak było w 2011 r., gdy „Listy do M.", „Och, Karol 2" i „1920 Bitwa Warszawska" przyciągnęły w sumie ponad 5,5 mln widzów i zajęły całe podium. W 2012 r., o niemal 50 proc. słabszym dla polskich filmów (widzowie kupili na nie wtedy 6,2 mln biletów), podium dla rodzimych filmów zabrakło, ale czwarte i piąte miejsce należały do „Jesteś Bogiem" i „W ciemności". W ubiegłym roku na polskie filmy sprzedało się 7,2 mln biletów, czyli o 16 proc. więcej niż w 2012 r. Prym wiodły „Drogówka" i „Wałęsa".