W kwietniu i maju br. kina sprzedały o ponad 55 proc. biletów więcej niż przed rokiem – można szacować na podstawie danych Boxoffice.pl, do których dostęp uzyskaliśmy. Dane te mówią, że przez dwa właśnie podsumowane przez serwis miesiące sprzedało się ponad 6 mln biletów, podczas gdy rok wcześniej 3,8 mln. Tendencja jest więc jasna, choć nie znamy jeszcze wyników filmów dystrybuowanych przez UIP.
Kina odrobiły stratę z I kwartału. Pomógł jeden film
– Dane za kwiecień i maj pokazują, że jako branża nadrobiliśmy już stratę frekwencji z I kwartału br. To w dużej mierze zasługa filmu „Minecraft: Film”, którzy przyciągnął do kin prawie 3 mln widzów – mówi „Rzeczpospolitej” Tomasz Jagiełło, prezes sieci kin Helios.
Frekwencja w kinach, poza kluczowym dla nich repertuarem, zależy m.in. od pogody, odległości miejsca zamieszkania do kina oraz zasobów finansowych gospodarstw domowych.
Grupa Agora, właściciel sieci kin Helios, podała w maju, że kina w Polsce sprzedały w I kwartale br. 13 mln biletów, o 17,7 proc. mniej niż rok wcześniej. Niższą frekwencję menedżment tłumaczył wyjątkowo dobrym pierwszym kwartałem 2024 r., gdy do kin weszły „Akademia Pana Kleksa” (poszło na nią prawie 2,5 mln widzów) oraz „Diuna: Część 2”. Takim wynikiem nie mógł pochwalić się żaden z filmów wyświetlanych na dużym ekranie w ciągu pierwszych trzech miesięcy br.
Analityk: II kwartał będzie dużo lepszy niż przed rokiem
– Zakładam, że II kwartał będzie odznaczać się bardzo wysoką dynamiką wzrostu – mówi nam tymczasem Maciej Bobrowski, śledzący kinowy rynek analityk domu maklerskiego BDM. – Jednocześnie trzeba pamiętać, że II kwartał w ujęciu historycznym nie jest najmocniejszym okresem dla polskich kin.
– Z bieżącej perspektywy na cały 2025 rok utrzymuję umiarkowany optymizm, wskazujący na możliwy wzrost widowni względem 2024 roku – mówi analityk. 14 maja zakładał on, że do kin pójdzie w tym roku o 2,6 proc. widzów więcej niż w roku 2024.
– Zakładamy, że w całym roku widownia kin w Polsce będzie o kilka procent wyższa niż w 2024 r. – ocenia Tomasz Jagiełło.
Jakie filmy przyciągną widzów do kin? Teraz „Lilo”, potem „Avatar”
Optymizm co do frekwencji płynie także ze strony szefostwa Cinema City Poland. – Jesteśmy pełni optymizmu co do frekwencji kinowej w 2025 roku. Choć początek roku był nieco spokojniejszy w porównaniu z analogicznym okresem w 2024 roku, należy pamiętać, że tego typu porównania zawsze wymagają kontekstu – kalendarz premier filmowych różni się znacząco z roku na rok – mówi Oldrich Kubista, członek zarządu Cinema City Poland.
On również wskazuje, że to za sprawą „Minecraft” rynek wrócił na ścieżkę wzrostu. – Premierowy weekend filmu „Minecraft" przyciągnął do sal kinowych niemal milion widzów, co stanowi największe otwarcie w historii polskich kin – przypomina.
– Obecna oferta, w której królują m.in. „Lilo i Stitch" czy „Mission: Impossible. The Final Reckoning", cieszy się dużym zainteresowaniem zarówno młodszej, jak i dorosłej widowni – ocenia Kubista.
Dla przykładu „Lilo” w ciągu dwóch tygodni od premiery zobaczyło już ponad 880 tys. osób.
Zarówno on, jak i konkurenci wiążą spore nadzieje na milionową widownię wchodzących na ekrany kolejnych produkcji kierowanych do młodego widza. Chodzi m.in. o nową adaptację filmu animowanego „Jak wytresować smoka”, którego trzy pierwsze odsłony zgromadziły łącznie około 3 mln widzów. Ponadto wśród filmów z potencjałem wymieniane są: „Smerfy: Wielki film” (wcześniej 1,2 mln widzów), „Zwierzogród 2” (także 1,2 mln), a także filmy dla widowni dojrzalszej: „F1: Film” oraz trzecia część „Avatara”.
Ceny biletów urosły o ponad 20 proc.
Oldrich Kubista wskazuje też na ciekawy repertuar polskich filmów. – W sierpniu bowiem obejrzymy kontynuację filmu „O psie, który jeździł koleją” czy drugą część kultowego „Vinci”. We wrześniu natomiast na ekrany kin wejdzie trzecia odsłona jednej z najchętniej oglądanych polskich komedii ostatnich lat – „Teściowie 3" – wylicza menedżer Cinema City Poland.
To, czy polskie filmy mogą przyciągnąć widza, nie jest bez znaczenia dla corocznej akcji promocyjnej „Święto kina”.
Szef Heliosa podkreśla przy tym, że o ile przychody kin mogą urosnąć, o tyle z zyskami nie będzie łatwo. – Ze względu na niższy niż przed pandemią poziom frekwencji oraz wzrost kosztów, w tym płac i energii elektrycznej, rentowność branży kinowej jest dzisiaj niższa – zaznacza Tomasz Jagiełło.
Kinom niechybnie pomaga wzrost cen biletów. Według naszych obliczeń dla najpopularniejszych produkcji widzowie płacą w drugim kwartale br. za wejściówkę średnio 24,7 zł, czyli o ponad 20 proc. więcej niż przed rokiem.