Ta lektura dobrze wpływa na samopoczucie. Powiedziałbym nawet, że niewiele jest pozycji, w których czytelnik tak zgadza się ze zdaniem autora. I czuje z jego strony pełne zrozumienie.

Niemiecki fizyk i dziennikarz Ulrich Schnabel, wspierając  się opiniami naukowców oraz konkretnymi przykładami, twierdzi, że umysł i dusza potrzebują wytchnienia i chwil zwykłej bezczynności.

W „Sztuce leniuchowania" dowodzi, że słodkie nicnierobienie nie prowadzi do jałowości życia czy odrętwienia umysłu, lecz wpływa na naszą kreatywność i pomysłowość. Lepiej poznajemy siebie, nasze możliwości. Mamy czas i okazję, aby „porozmawiać z sobą", wsłuchać się w siebie.

W czasach, gdy ludzie, wybierając się na urlop, zamartwiają się, czy firma nie znalazła już kogoś wydajniejszego na ich miejsce, czy będą mieli gdzie wracać – takie tezy wydają się wręcz rewolucyjne.

Kiedy namysł, dystans i dokładność wypierane są przez szybkość działania i obrotność, Ulrich Schnabel namawia do bezkompromisowości, asertywności. Do życia na własnych warunkach, a nie pod presją otoczenia. Przekonuje, by w zgodzie z własnym sumieniem  próbować bronić się przed nieustanną presją, że każda bezczynnie spędzona chwila nie jest chwilą straconą. Mózg potrzebuje też zwykłego pogapienia się w okno.

Od przeczytania przeze mnie tej książki do napisania recenzji minęło kilka tygodni. Ale w tym przypadku pośpiech byłby niewskazany. Uważam, że recenzja też nie może być zbyt długa. Ze względu na  komfort piszącego te słowa i oczywiście czytelnika. Długie czytanie męczy.