Korespondencja w Monachium

Może czasem szczęścia nie może być zbyt dużo. Czykier w Eugene osiągnął życiowy sukces, kilka dni wcześniej urodziła mu się córka Emilia. Polak po biegu sam przyznał, że to najwyraźniej musiało się wyrównać. Nie był załamany, raczej uśmiechał się z niedowierzaniem.

Czytaj więcej

Mistrzostwa Europy. Złoto w mgnieniu oka, Ewa Swoboda tuż za podium

-  Zabił mnie czwarty płotek - przyznaje. - Zobaczyłem, jak stawka mi odjeżdża i wiedziałem, że tego nie da się już uratować. A mówimy przecież o mistrzostwach Europy, przyjechałem tu po medal, półfinał powinien być startem na zaliczenie. Dobiegłem do mety i nie mogłem w to uwierzyć.

Czwarte miejsce od lat towarzyszy jego karierze. Był tuż za podium podczas mistrzostw Europy w Amsterdamie (2016) i Berlinie (2018), później przyszło Eugene. Czwarte miejsce zajęła także sztafeta 4x400 metrów, której pomagał podczas halowych mistrzostw Europy w Glasgow (2019).

- Przygotowania do startu w Monachium miałem trochę zakłócone, bo nasiliły się problemy ze ścięgnem Achillesa, a córeczka też dała się we znaki - mówi. - Nie chcę się jednak tłumaczyć, życie toczy się dalej. Pozytywne jest to, że tatuś chociaż się w Monachium wyspał. Teraz wracam do domu.