[b]"Rz": Który etap rywalizacji był najtrudniejszy? [/b] [b]Ewgenij Bożhanow:[/b] Pierwszy, drugi, trzeci i finał.
[b]Czy Chopin jest Pana ulubionym kompozytorem?[/b]
Jednym z ulubionych. Jego muzykę można interpretować na tysiąc różnych sposobów i za każdym razem brzmi świeżo. Wszystko zależy od wrażliwości wykonawcy a także publiczności. Pamiętam, że pierwszy utwór Chopina zagrałem, jako jedenastolatek. To było Rondo á la Mazur. Podczas konkursu wykonałem je w drugim etapie. Dziś trudno byłoby mi wybrać ulubioną Chopinowską kompozycję. Wszystkie są piękne a przy tym niezwykle różnorodne.
[b]Znakomity pianista powinien łączyć wiele cech: technikę, osobowość, muzykalność, wrażliwość... Gdyby miał Pan wskazać jedną - co by to było?[/b]
Jakość dźwięku.
[b]Pana rodzice też zajmują się muzyką? [/b]
Nie i bardzo się z tego cieszę. Są inżynierami.
[b]Wielu uczestników mówiło o niezwykłej atmosferze towarzyszącej konkursowi.[/b]
Rzeczywiście jest wspaniała. Świetnie się tu czuję. To duże przeżycie grać muzykę Chopina w dwusetną rocznicę jego urodzin w sali koncertowej z tak znakomitą historią. Tu występował Rubinstein i wielu innych mistrzów fortepianu, o czym na każdym kroku przypominają archiwalne plakaty. Ale na to, jak gram wpływa przede wszystkim moja predyspozycja i nastrój danego dnia, choć miejsce występu też ma pewne znaczenie.
[b]Wozi pan ze sobą własny taboret[/b].
To moje krzesło koncertowe. Jest niższe niż standardowe. Ze względów technicznych lepiej mi się na nim gra.
[b]Czy gdyby była taka możliwość przywiózłby Pan ze sobą także fortepian? [/b]
Porozmawiamy o tym za kilka lat.
[b]Czy myśli Pan o kolejnych występach w Polsce?[/b]
Jeśli tylko dostanę zaproszenie...
[i]-Rozmawiała Julia Rzemek [/i]