Reklama

Nuty zawieruszone w Filadelfii

Odnaleziony po ponad stu latach koncert skrzypcowy Emila Młynarskiego zagra w niedzielę w Warszawie Piotr Pławner

Publikacja: 16.02.2011 00:59

Nuty zawieruszone w Filadelfii

Foto: ROL

Zmarły w 1935 r. Emil Młynarski współtworzył Filharmonię Warszawską, poprowadził koncert inauguracyjny w listopadzie 1901 r. i został jej pierwszym dyrektorem. Po dwóch latach zniechęcony ciągłymi krytykami ustąpił ze stanowiska.

Dyrygował potem w całej Europie, do Warszawy na stałe powrócił dopiero u schyłku I wojny światowej. W latach 1919 – 1929 kierował Teatrem Wielkim i był to okres artystycznego rozkwitu tej sceny, choć ówczesna prasa nie potrafiła tego docenić. Złożył więc dymisję i znów wyjechał.

Liczne sukcesy dyrygenckie przyćmiły jego twórczość, zresztą Emil Młynarski nie miał wiele czasu na komponowanie. Spośród rozmaitych utworów do dnia dzisiejszego przetrwał zwłaszcza II koncert skrzypcowy z 1916 r. Trzy lata temu dla EMI nagrał go Nigel Kennedy.

Skoro jest koncert drugi, powinien być też pierwszy. – Kilka miesięcy temu rozmawiałem z Piotrem Pławnerem o jego występie z Polską Orkiestrą Radiową i padło nazwisko Młynarskiego – mówi „Rz” szef zespołu Łukasz Borowicz. – Lubię wyzwania, więc zaproponowałem, abyśmy odnaleźli I koncert.

Wiadomo było tylko tyle, że w 1898 r. Emil Młynarski otrzymał za niego nagrodę na konkursie kompozytorskim w Lipsku. Wtedy też utwór został wykonany, dalszego ciągu nie było.

Reklama
Reklama

– Rozpoczęliśmy poszukiwania – opowiada Piotr Pławner. – Od początku bardzo zaangażowała się w nie stryjeczna wnuczka kompozytora, Barbara Młynarska-Ahrens, siostra Wojciecha Młynarskiego, która mieszka w Bazylei. W Polsce po koncercie nie było śladu. Pierwszy trop pojawił się w bibliotece w Monachium i stamtąd otrzymałem płytkę cd ze skopiowanymi materiałami. Niestety, okazało się, że jest to jedynie druga część koncertu. W końcu otrzymaliśmy kontakt do Filadelfii i tam odnaleźliśmy całą partyturę. Partia solowa, jaką mi przysłano, była w dziewiczym stanie, nietknięta.

Utwór musiał tam zapewne zawieźć sam Emil Młynarski, który od 1929 r. był w Filadelfii dziekanem Wydziału Orkiestrowego w Curtis Institute of Music oraz dyrektorem opery. Cenił chyba ów koncert, skoro rękopis zabrał ze sobą z Warszawy.

– Trzyczęściowy utwór jest typowy dla swej epoki – ocenia Piotr Pławner. – To muzyka salonowa z odcieniem wirtuozowskim, zwłaszcza w finałowym rondzie. Słychać nawiązania do koncertów Henryka Wieniawskiego, a partia skrzypiec cały czas pozostaje na pierwszym planie.

Piotr Pławner uważa, że utwór ma szansę zaistnieć w życiu koncertowym. – To oczywiście zależy także ode mnie, bo jestem pierwszym skrzypkiem, który przedstawi go publiczności – mówi. – Lubię jednak prezentować rzeczy nowe, gram sporo muzyki współczesnej. Tu mamy do czynienia właściwie z prawykonaniem. Uczyłem się koncertu, który był mi absolutnie nieznany, nie istnieją przecież żadne jego nagrania.

W niedzielę w Studiu im. Lutosławskiego Piotr Pławner wystąpi z Polską Orkiestrą Radiową, którą poprowadzi szwajcarski dyrygent Kaspar Zehnder.

Kultura
Słowacki Trenczyn Europejską Stolicą Kultury 2026
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kultura
Bożena Dykiel. Od nimfy na Hondzie do lokatorki z domu na Wspólnej
Kultura
Nie żyje Bożena Dykiel
Kultura
Sztuka i biznes. Artyści na jubileusz Totalizatora Sportowego
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama