Reklama

Zniszczył im życie i wyjechał z kraju

Świadek koronny obciążał kolejne osoby, a za wycofanie zeznań żądał łapówek. Potem dostał paszport i uciekł.

Publikacja: 06.03.2014 21:40

Bracia Jan i Krzysztof Tyrałowie od 20 lat prowadzą firmę na Opolszczyźnie. Zatrudniają kilkadziesiąt osób. Ich życie zniszczył świadek koronny Maciej B. ps. Gruby, przez którego niemal rok spędzili w areszcie.  Jak się okazało, dowody zebrane w ich sprawie nie potwierdziły zeznań, na podstawie których zostali zatrzymani.

– Świadek koronny nie stawił się na żadnej z rozpraw – mówi reporterom programu „Państwo w państwie" Jan Tyrała, który razem z bratem Krzysztofem był oskarżony o wyprodukowanie 5 kg amfetaminy.

– Były przeprowadzane ekspertyzy, były drapane ściany i komin. Nie znaleziono żadnych śladów produkcji amfetaminy – zapewnia obrońca braci mecenas Waldemar Miedziejko.

Oprócz nich na ławie oskarżonych siedziały jeszcze trzy osoby. Na podstawie zeznań „Grubego" mieli zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej, pranie brudnych pieniędzy oraz dokonanie przestępstw skarbowych i finansowych.

Świadek koronny chciał łapówki, ale prokuratura nie wycofała się z zarzutów

Reklama
Reklama

W styczniu sąd wydał wyroki uniewinniające. Za paserstwo skazał jedynie Magdalenę K., byłą żonę jednego z braci. W uzasadnieniu sądu znalazła się informacja, że świadek mógł go pomówić z zemsty. K. miała mieć „intymne relacje" z „Grubym", które były przyczyną rozpadu jej małżeństwa.

Świadek koronny nie stawił się na żadnej z rozpraw.

– Od sierpnia 2013 r. jest poszukiwany listem gończym. Podjęte zostało postępowanie wobec niego – informuje Leszek Goławski z Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach.

– Prokurator podczas procesu twierdził, że jest z nim w kontakcie telefonicznym – mówi obrońca Tyrałów.

Okazało się, że świadek koronny dostał paszport i wyjechał z Polski. Według rodziny przebywa w Australii, a o wszystkim miał wiedzieć jego kurator. Katowicka prokuratura dowiedziała się o tym od dziennikarzy Polsatu.

To o tyle bulwersujące, że w czasie, gdy bracia Tyrałowie siedzieli w areszcie, „Gruby" obiecał rodzinom wycofanie obciążających zeznań w zamian za 100 tys. dolarów łapówki. Złapano go na gorącym uczynku i skazano. Nie skłoniło to prokuratury do wycofania zarzutów.

Reklama
Reklama

– Byłbym zadowolony, gdyby prokurator odpowiadał za błędy, które zrobił – mówi Krzysztof Tyrała.

– Ja myślę, że on zniknął, bo był niewygodny dla prokuratury i służb – przekonuje Tadeusz Mura, mąż jednej z oskarżonych.

Sprawa braci Tyrałów to odprysk innej głośnej sprawy. Ten sam świadek koronny obciążał Krzysztofa Stańkę, właściciela pensjonatu w Turawie. On też został uniewinniony. Trwało to dziewięć lat.

Więcej w programie: „Państwo w państwie" Polsat, 09.03.2014, godz. 19.30

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Kraj
Czy cmentarz w Otwocku kryje masowy grób żołnierzy AK? Sensacyjny post prezydenta miasta
Warszawa
Rekordowa transakcja w Warszawie. 26 mln zł za trzy apartamenty przy Anielewicza
Kraj
Znieważyli policjantów, a teraz ich przepraszają
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama