Głównym tematem rozmowy szefów dyplomacji Polski i Wielkiej Brytanii, która - jak podkreśla polski MSZ - odbyła się "z inicjatywy szefa brytyjskiej dyplomacji", była "sytuacja w Syrii, w tym zwłaszcza działania militarne podjęte przez USA, Wielką Brytanię oraz Francję w związku z kolejnym przypadkiem użycia broni chemicznej przez reżim Baszara Asada".
Czaputowicz miał podkreślić "gotowość Polski do konsekwentnego wspierania działań mających na celu zapobieganie użyciu broni chemicznej".
Ministrowie mówili też o sukcesie "działań podjętych przez USA i państwa UE w reakcji na atak bronią chemiczną w Salisbury, w tym do kwestii wydalenia znaczącej liczby rosyjskich dyplomatów".
"Szefowie dyplomacji obu państw uznali, że była to ważna manifestacja jedności sojuszniczej w obliczu jaskrawego pogwałcenia norm prawa międzynarodowego. Wskazali też na rolę, jaką odegrały w tym kontekście bezpośrednie konsultacje premierów Mateusza Morawieckiego i Theresy May" - czytamy w komunikacie MSZ.
Czytaj więcej:
USA, Wielka Brytania i Francja zaatakowały Syrię
Do ataku USA, Wielkiej Brytanii i Francji na trzy cele w Syrii doszło w nocy z 13 na 14 kwietnia. Ok. 100 rakiet manewrujących uderzyło w laboratorium w Damaszku, w którym miano prowadzić prace nad bronią chemiczną oraz w dwa schrony, w których składowany miał być Sarin. Państwa biorące udział w ataku poinformowały, że cele ataku zostały osiągnięte, a - zdaniem USA - atak opóźnił prace Damaszku nad bronią chemiczną o lata.
Atak miał charakter jednorazowej interwencji - kolejne uderzenia nie są obecnie planowane.