Reklama

Łukaszenko gra uchodźcami

50 osób koczuje na wschodniej granicy. Zostały wykorzystane przez reżim w Mińsku i utknęły w pułapce. Po obu stronach miedzy pojawili się żołnierze.
Imigranci koczujący na białorusko-polskim odcinku granicy w okolicy miejscowości Usnarz Górny

Imigranci koczujący na białorusko-polskim odcinku granicy w okolicy miejscowości Usnarz Górny

Foto: Reporter, Mikołaj Kiemblowski

Od kilku dni grupa uchodźców (przeważnie Afgańczyków i Irakijczyków) z małymi dziećmi tkwi w okolicy miejscowości Usnarz Górny (woj. podlaskie). Kolejni wygłodzeni i zrozpaczeni ludzie przemieszczają się wzdłuż pasa granicznego. Po białoruskiej stronie w lesie stoją uzbrojone jednostki Aleksandra Łukaszenki, po polskiej – Straż Graniczna i żołnierze WP.

– Są tutaj od tygodnia – mówi reporterowi „Rz" jeden z mieszkańców wsi Usnarz Górny, kilka kilometrów od Krynek, ok. 50 km od Białegostoku. Koczują w pasie ziemi niczyjej – na skraju lasu (po stronie Białorusi) oraz łąki (to już Polska). Są głodni. – Gdy koledzy dali im puszkę wieprzowiny, to zjedli – mówi nam jeden z pograniczników z Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej, podkreślając, że muzułmanie na ogół wieprzowiny nie jedzą.

W środę MSWiA podało, że w ciągu doby granicę nielegalnie próbowało przekroczyć 138 osób, z których 130 odesłano z powrotem. Od początku sierpnia odnotowano aż 2100 takich przypadków, ale schronienie w strzeżonych ośrodkach znalazło jedynie 758 osób.

Dramat rozgrywa się również na granicy białorusko-litewskiej. Litwa, która od początku roku przyjęła już ponad 4 tys. przybyszy, od kilku tygodni wpuszcza tylko nielicznych. Ludzie z dziećmi i niemowlętami koczują więc w pasie międzygranicznym i siłą są wypychani przez jednostki białoruskie. Problem mają też Łotysze, którzy niedawno ogłosili w przygranicznych rejonach stan wyjątkowy. Niezależne białoruskie media informują, że władze w Mińsku stymulują cały proces poprzez rządowe instytucje i agencje turystyczne. Na irakijskich forach granica Białorusi z UE jest uważana za „najprostszą bramę do Niemiec".

– Otrzymaliśmy informację, że w pewnym momencie kilka tysięcy imigrantów spróbuje przekroczyć granicę jednego z sąsiadujących z Białorusią państw UE. A to może doprowadzić do konfliktu na granicy – mówi „Rz" Paweł Łatuszka, były minister kultury Białorusi, który obecnie stoi na czele działającego w Warszawie opozycyjnego Narodowego Zarządu Antykryzysowego (NAU). – Celem jest destabilizacja sytuacji na granicy z Unią w odwecie za wprowadzone sankcje – dodaje.

Reklama
Reklama

Polski rząd na granicę z Białorusią wysyła tysiąc żołnierzy i ściąga setki funkcjonariuszy SG. Ułożono już 100 km zasieków wzdłuż granicy.

Kto weźmie odpowiedzialność za los koczujących ludzi? Interweniuje rzecznik praw obywatelskich, a lider PO Donald Tusk na Podlasiu pytał rządzących, jak zamierzają się przeciwstawić działaniom Białorusi. Premier Mateusz Morawiecki w środę skupiał się jednak tylko na pomocy Afgańczykom ewakuowanym z Kabulu.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Kraj
Miliardy euro na zbrojenia mimo weta. Polityczna burza czy przełom dla armii?
Warszawa
Plan Ogólny i Strategia #Warszawa2040+. Dziesiątki tysięcy uwag
Kraj
Jak zmierzyć depresję gracza? Naukowcy stworzyli narzędzie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama