W warszawskim hotelu Hyatt odbyła się wczoraj debata o działaniu mediów publicznych w Europie: niezależności od polityków, sposobie finansowania i nachodzącej cyfryzacji radia i telewizji.
Prezydent Europejskiej Unii Nadawców Fritz Pleitgen, politycy oraz eksperci m.in. z Danii, Francji i Węgier udowadniali, że nie tylko Polska ma problem z mediami publicznymi, a abonament funkcjonuje w większości krajów naszego kontynentu.
Jednak największą konsternację wywołała zapowiedź prezesa TVP Andrzeja Urbańskiego dotycząca planów PO: – Jeśli zostanie zlikwidowany abonament, tego samego dnia Telewizja Polska zacznie przerywać programy reklamami, bo przestanie mnie obowiązywać prawo o ograniczaniu reklam w mediach publicznych. Według obliczeń to jest 28 proc. czasu reklamowego, czyli miliard złotych, który ja rzucę na rynek – zapowiedział Urbański.
– Taki szantaż to desperacka próba utrzymania się Urbańskiego na stanowisku. Strzelił sobie w ten sposób w stopę, bo to na pewno przesądzi o odrzuceniu prezydenckiego weta do naszej ustawy medialnej – komentuje w rozmowie z „Rz” wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski z PO.
Sceptycznie podchodzi do tej zapowiedzi także posłanka PiS Elżbieta Kruk, była przewodnicząca KRRiT: – Takie działanie byłoby pewnym nadużyciem i próbą obejścia prawa. W takiej sytuacji powinna interweniować KRRiT – mówi Kruk, ale zaznacza: – Rozumiem, że w ten sposób prezes TVP chce uświadomić społeczeństwu skutki zniesienia abonamentu, bo TVP będzie musiała jakoś te straty sobie powetować.