Reklama

Kaczmarek: Ziobro polecał Kotecką Urbańskiemu do TVP

Zbigniew Ziobro jako minister sprawiedliwości polecał Patrycję Kotecką do TVP Andrzejowi Urbańskiemu - zeznał były prokurator krajowy i były szef MSWiA Janusz Kaczmarek. Wiarygodność Kaczmarka jako świadka jest doskonale znana wszystkim Polakom - ironizuje Kotecka.

Aktualizacja: 20.10.2008 19:49 Publikacja: 20.10.2008 18:07

Kaczmarek zeznawał w Sądzie Okręgowym w Warszawie jako świadek strony pozwanej w procesie cywilnym, jaki Kotecka, wiceszefowa Agencji Informacji TVP, wytoczyła b. reporterowi "Wiadomości" Łukaszowi Słapkowi.

W listopadzie 2007 r. "Dziennik", opierając się na relacji Słapka, napisał w artykule pt. "Korupcja w TVP", że Kotecka wywierała naciski na reporterów, by przygotowywali materiały kompromitujące PO. Według Słapka, "były momenty, kiedy dochodziło do sytuacji bliskich korupcji" - Kotecka sugerowała, że dobrze mu zapłaci za reportaż. Nieprzyjęcie jej oferty miało być powodem jego zwolnienia z "Wiadomości". Wersję Słapka potwierdzali potem inni b. dziennikarze TVP.

Kotecka zaprzeczyła i wytoczyła Słapkowi proces, żądając od niego przeprosin i 50 tys. zł zadośćuczynienia za sugestię korupcji. Według niej, przyczyną rozstania ze Słapkiem była jego "konfliktowość, ale przede wszystkim wątpliwości co do rzetelności dziennikarskiej".

Strona pozwana wnosi o oddalenie pozwu, dowodząc, że słowa Słapka były prawdziwe, a nie może on brać odpowiedzialności za to, co z jego wypowiedzią zrobił "Dziennik" (w oddzielnym procesie "Dziennik" został pozwany przez Kotecką oraz TVP).

Kaczmarek zeznał, że brał udział w dwóch rozmowach Ziobry z Urbańskim. - Ziobro wskazał, że zna bardzo dobrą dziennikarkę o nazwisku Patrycja Kotecka, która ma bardzo dobry warsztat zawodowy, a jest jak gdyby sekowana przez poprzednie kierownictwo - mówił Kaczmarek.

Reklama
Reklama

- Istotą rozmowy było pokazanie, że wśród wielu dziennikarzy, którzy są przeciwko PiS, ta będzie "naszą dziennikarką" - dodał. Nie pamiętał, czy padły właśnie te słowa i o jaką funkcję dla Koteckiej chodziło. Według świadka, Ziobrze chodziło o "zatrudnienie bliskiej sobie dziennikarki w TVP, poprzez którą można byłoby wpływać na politykę informacyjną".

Pytany, czy ktoś prostował takie jego twierdzenia, które znalazły się też w wydanej przezeń książce, Kaczmarek odparł, że nie, choć Urbański "w jednym wywiadzie stwierdził, że takiego spotkania nigdy nie było, ale w innym je potwierdzał".

- Nic mi nie wiadomo na temat tego rodzaju spotkań, a wiarygodność pana Kaczmarka jako świadka jest doskonale znana wszystkim Polakom - powiedziała Kotecka po rozprawie. Przypomniała, że ma on zarzut składania fałszywych zeznań w sprawie utrudniania wyjaśnienia przecieku z akcji CBA w resorcie rolnictwa z lipca 2007 r. - O ile pamiętam, Urbański i Ziobro zaprzeczali słowom Kaczmarka - dodała. - To bardzo znamienne, że pozwany na swego świadka powołał właśnie Kaczmarka - podkreśliła.

Ziobro, odnosząc się do zeznań Kaczmarka, zaprzeczył jakoby polecał Kotecką na stanowisko wiceszefowej Agencji Informacji TVP. - Jest to informacja nieprawdziwa, nie miałem nic wspólnego z inicjatywą powołania redaktor Koteckiej na to stanowisko - powiedział Ziobro.

Jak dodał, Kaczmarek "jest podejrzany o składanie fałszywych zeznań, oszukiwał opinię publiczną, dziennikarzy, prokuratorów, gdy składał zeznania pod przysięgą, i dzisiaj to, co zeznaje, jest chęcią odwetu, czy pewnej zemsty za to, że zostały przeze mnie ujawnione jego niezgodne z prawem działania".

Proces odroczono do 10 grudnia.

Reklama
Reklama

[ramka][srodtytul]Oświadczenie Patrycji Koteckiej[/srodtytul]

W związku z procesem, który wytoczyłam Łukaszowi Słapkowi, byłemu dziennikarzowi "Wiadomości", oświadczam, że wbrew złożonym dziś zeznaniom Janusza Kaczmarka, propozycję objęcia funkcji wicedyrektora Agencji Informacji TVP otrzymałam od Pana Jarosława Grzelaka, ówczesnego szefa AI.Jarosław Grzelak od wielu lat pracuje w TVP i nie jest kojarzony z żadnym środowiskiem politycznym. Powierzenie mi funkcji wicedyrektora AI uzasadniał wysoką oceną mojej dotychczasowej działalności zawodowej, m.in. jako dziennikarki śledczej "Życia Warszawy", autorki telewizyjnego magazynu "Detektor" w TV4 oraz wydawcy programów publicystycznych w TVP. Warto dodać, że już trzy lata wcześniej, gdy prezesem TVP był Jan Dworak, otrzymałam atrakcyjną propozycję pracy jako reporter śledczy w redakcji "Wiadomości".

Oświadczam również, że pozwany przeze mnie Łukasz Słapek, pomówił mnie na łamach "Dziennika" twierdzeniem, że "Kotecka wiele razy zlecała dziennikarzom robienie tematów uderzających w rożnych polityków i obiecywała dobrze za to zapłacić". Żaden ze świadków - wbrew twierdzeniu zawartemu w depeszy Polskiej Agencji Prasowej - nie potwierdził składania przeze mnie propozycji o charakterze korupcyjnym. Przeciwnie, wszyscy dotychczas zeznający stwierdzili, że nie byli świadkami takiego zdarzenia. Informowali również, że nigdy nie otrzymali ode mnie tego rodzaju propozycji.[/ramka]

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
Czy Polskę 2050 w Warszawie czeka podział? Reakcje na wojnie na górze
Kraj
„Rzecz w tym”: Nowe Centrum, stara próżnia? Polityczna układanka po rozpadzie Polski 2050
Warszawa
Rekordowa cena za metr kwadratowy zapłacona. Gdzie jest granica?
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama