Reklama

Marek Domagalski: Woda zalewa, woda odkrywa

- “Fala idzie przez Warszawę”. – To kwestia czasu, kiedy wały przeciwpowodziowe w województwie albo w Warszawie zostaną przerwane – cytuje wczorajsze ostrzenia wojewody mazowieckiego Jacka Kozłowskiego piątkowa “Gazeta Wyborcza”.

Publikacja: 21.05.2010 10:47

Marek Domagalski

Marek Domagalski

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek

Ale już stołeczny dodatek “GW” w tekście “Chodźmy i popatrzmy ma falę” pisze: “W położonych nad Wisłą lokalach ewakuacja. Na mostach i wałach – tłumy gapiów”.

Rzeczywiście zapowiadana na Mazowszu powódź miała przynajmniej wczoraj w stolicy mniej dramatyczny, wręcz piknikowy wymiar. Czy to efekt zapowiedzi stuletniej wody, czy zdjęć z helikopterów, czy wreszcie słonecznego czwartkowego popołudnia, a może jeszcze jakieś innej tkwiącej w ludziach siły, ale jak nigdy warszawiacy tłumnie wyszli nad Wisłę. Rodzice z dziećmi i pieskami, pary zakochanych, tu i ówdzie jakaś puszka, a gdyby woda była nieco cieplejsza, to pewnie niejeden nogi by moczył w siedmiometrowej wodzie. To prawda, rzeka była wyjątkowa piękna, gdyby nie drzewa mknące w wartkim nurcie niczym patyczki, można było nie zauważyć jej grozy.

[wyimek][b][link=http://blog.rp.pl/blog/2010/05/21/marek-domagalski-woda-zalewa-woda-odkrywa/]skomentuj na blogu[/link][/b][/wyimek]

Niewielu przejęło się zapowiedzią wojewody, że będą drakońskie kary za wjeżdżanie i wchodzenie na wały, że “to nie jest miejsce dla gapiów, a dotyczy to też ekip dziennikarskich, że takie działania niesamowicie utrudniają akcję ratowniczą” – co powtarzały wszystkie portale i stacje.

Ale powódź to przecież nie tylko Warszawa, i nie tylko woda. – “Mieszkańcy terenów zagrożonych powodzią od kilku dni masowo pukają do drzwi towarzystw ubezpieczeniowych. Te odsyłają ich z kwitkiem. Ubezpieczymy was, ale po powodzi – odpowiadają” – pisze “Dziennik Gazeta Prawna” w artykule: “Ubezpieczenie od powodzi? Teraz? Niemożliwe”.

Reklama
Reklama

- “Władza ma sucho” – to z kolei pierwsza strona “Faktu”. – “Politycy czy wy poszaleliście? Czy ta amfibia powinna wywozić ministerialną limuzynę zamiast zabrać kolejne kilkadziesiąt osób z zalanych terenów? Chodziło o odcięte pod Sandomierzem auto służbowe szefa MSWiA Jerzego Millera” – pisze chyba jednak nieco populistycznie “F”.

“Super Express” z kolei sporo miejsca poświęca strażakom, którzy z całego kraju ruszyli na ratunek powodzianom z południa Polski.

Jest też oczywiście polityczno – wyborcza strona powodziowego kataklizmu. A oto jedna z tych nut: – “PO tak jest przekonana o swoim zwycięstwie, że prze do wyborów za wszelką cenę” – mówi w “Rzeczpospolitej” Paweł Piskorski. – “Docierają do nas bardzo poważne sygnały, że stan nadzwyczajny wprowadzony lokalnie mógłby w wielu miejscach zaatakowanym przez powódź pomóc. Zarówno w ratowaniu ludzi, jak i zmniejszaniu strat. I mimo że politycy PO wiedzą, iż tak jest, wolą tę prawdę przemilczeć.”

Ale czy Piskorski czegoś też nie przemilcza, że dla Olechowskiego, który bardzo, bardzo źle przędzie w tych wyborach, odroczenie ich jest ostatnią iskierką nadziei.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
Odwilż opanuje Polskę. Możliwe wzrosty poziomu wód
Kraj
„Rzecz w tym". Andrzej Zybała: Polska 2050? To chyba koniec
Kraj
Czy Polskę 2050 w Warszawie czeka podział? Reakcje na wojnie na górze
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama