Reklama

Kto winny – pracownie czy badani?

Dlaczego ośrodki badawcze się pomyliły w prognozach wyników?
Igor Janke

Igor Janke

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek

"Rzecz w metodzie badawczej. SMG KRC przeprowadziło zwykły sondaż telefoniczny w ciągu ostatnich trzech godzin przed zamknięciem lokali wyborczych. Natomiast TNS OBOP zrobił klasyczny exit poll, czyli ankieterzy stali przed wybranymi losowo 500 lokalami wyborczymi. I tam według określonej procedury odliczali wychodzących z lokalu i pytali: na kogo głosowałeś? Oczywiście te 500 komisji zostało tak losowo dobrane, by zapewnić ich reprezentatywność w stosunku do wszystkich komisji wyborczych" – tłumaczy w „Gazecie Wyborczej” Ryszard Pieńkowski, wiceszef PBS DGA. "Próba szacowania wyników w dniu wyborów za pomocą sondażu telefonicznego jest więc nieporozumieniem. Ale sondaż telefoniczny jest co najmniej dziesięciokrotnie tańszy niż exit poll. TVN i SMG KRC postawiły na duże oszczędności i stąd ta wpadka" – dodaje.

Wbrew temu, co napisałem w pierwszej wersji tego przeglądu prasy (przepraszam za niedopatrzenie – swój błąd naprawiam), szef PBS tłumaczy w innym miejscu w „Gazecie” z czego wynika błąd popełniony przez jego firmę w sondażu dla „GW”, w którym różnica między Bronisławem Komorowskim a Jarosławem Kaczyński wyniosła.. 18 punktów procentowych. Był to najbardziej odbiegający od rzeczywistości sondaż. Pieńkowski mówi: „To bardzo trudna chwila dla całej branży. Nasza firma nie będzie już sprawdzała preferencji politycznych przez telefon, to zawodne (…). Błędnie przewidzieliśmy zachowanie wyborców niezdecydowanych. "Rozdzieliliśmy" ich proporcjonalnie między kandydatów, a okazało się, że byli to głównie zwolennicy Napieralskiego i Kaczyńskiego” .

Trzeba przyznać też z uznaniem, że redakcja „Gazety” napisała o błędnym sondażu wprost i sama w dzisiejszym wydaniu przeprosiła czytelników. „Gazeta” w tej sytuacji zachowała się fair.

W „Gazecie” swoje oświadczenie w sprawie sondażowych błędów publikuje Zarząd Organizacji Firm Badania Opinii i Rynku. Kto jest winny błędom?

Dwa fragmenty oświadczenia:

Reklama
Reklama

„Problemem badań sondażowych jest to, że sporo osób odmawia w nich udziału, a niektórzy odmawiają odpowiedzi na poszczególne pytania. Ogranicza to wiarygodność wyników danych sondażowych. Jednocześnie jednak etyczną zasadą wszelkich badań społecznych jest dobrowolne uczestnictwo - ludzie mają prawo odmawiać w nich udziału i odpowiadania na pytania, które ich w jakiś sposób krępują. Niektóre ośrodki badawcze informują o tym osoby wylosowane do badań przed rozpoczęciem ich realizacji”. (..) Krytyka badań sondażowych - często ignorancka i nieodpowiedzialna - powoduje, że potencjalni respondenci tracą zaufanie do sondaży i albo w ogóle odmawiają w nich udziału, albo nie odpowiadają na poszczególne pytania, przez co oddalają nas od prawdy”. No cóż. Choć prawdą oczywiście jest, że badani często odmawiają udziału a czasem nie przyznają się do rzeczywistych wyborów to od zarządu OFBOR można by oczekiwać bardzo samokrytycznej refleksji.

Skomentuj na [link=http://blog.rp.pl/janke/2010/06/22/kto-winny-%E2%80%93-pracownie-czy-badani/]blog.rp.pl/janke[/link]

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Bank Pekao przyjął Plan Dekarbonizacji
Kraj
Tragiczny pożar na Ursynowie. Cztery ofiary śmiertelne przy ulicy Migdałowej
przestrzeń miejska
Warszawa na „polu minowym”. Czas na surowsze karanie właścicieli psów?
Kraj
Radni KO chcą budowy nowego ośrodka dla uzależnionych w Warszawie. Wskazano lokalizację
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama