Mam oczywiście na myśli zeznania premiera Donalda Tuska, do których dotarła i o których napisała tvn24.pl. Według tych doniesień premier Donald Tusk zeznał w prokuraturze, że o planach wyjazdu prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Katynia dowiedział się z mediów i to już po tym, jak on sam przyjął zaproszenie Władimira Putina. Tymczasem inny obraz (pisze portal w tekście: „To rozpaczliwa próba obrony przed prokuratorem"), niż z jego wypowiedzi w prokuraturze, wyłania się z dokumentów, które krążyły między kancelariami i ministerstwami. Dlaczego tak jest, nie wiadomo. Tusk powtarza tylko, że współpraca między kancelariami nie układała się najlepiej, a prezydenccy ministrowie nie mieli w zwyczaju informować go o zamiarach głowy państwa.

— „Nie wie, nie pamięta, nie interesował się... Donald Tusk bezradnie rozkłada ręce w sprawie Smoleńska" — pisze „Fakt", choć gdyby nie chodziło o tak poważną sprawę to należałoby użyć słowa dworuje sobie z premiera. — Premier zeznał w prokuraturze, że na organizację wizyty w Katyniu ( do której przywiązywał wielką wagę — to w wersji elektronicznej) nie miał wpływu, a o planach wyjazdu prezydenta Lecha Kaczyńskiego (60 l.) dowiedział się z telewizji. („Tusk zdziwiony: Prezydent miał lecieć do Smoleńska ?").

Już na pierwszy rzut oka zeznania szefa rządu brzmią mało wiarygodnie — pisze w „Rzeczpospolitej" Piotr Semka. — Rywalizacja między premierem Tuskiem a prezydentem Kaczyńskim dotycząca wizyty w Katyniu była ponad dwa lata temu politycznym tematem nr 1. Czołówka Platformy uważała ówczesnego prezydenta RP za groźnego przeciwnika i drobiazgowo analizowała wszystkie jego posunięcia i zamierzenia. Dochodziło do tak skandalicznych sytuacji, że Kancelaria Premiera odmówiła udostępnienia prezydentowi samolotu, gdy chciał lecieć na szczyt Unii w Brukseli. Każdy krok gospodarza Belwederu był analizowany na najwyższym szczeblu PO — nie kryje sceptycyzmu wobec zeznań premiera publicysta „Uważam Rze". („Kto uwierzy? Donaldowi Tuskowi ?".

Nic na ten temat nie znalazłem „w Gazecie Wyborczej",  choć całą drugą stronę poświęca ona kilkunastu wydarzeniom z kraju i ze świata, w tym np. ślubowi gejowskiego kongresmena z amarykańskiego Massachusetts, ślubem, ma się rozumieć, z partnerem.

Z „GW" nie dowiedziałbym się więc o zeznaniach premiera. Wracając do nich, ciekawi mnie czy premier zeznał z jakiej telewizji dowiedział się o planach prezydenta Kaczyńskiego ?  Myślę, że pytanie takie musiało paść. Jak wiele podobnych. Ale będzie jeszcze czas to wyjaśnić.