Rz: W sierpniu w Warszawie zacznie działać miejski system wypożyczania rowerów. To wystarczy, by uznać stolicę za miasto przyjazne rowerom?
Rafał Muszczynko: Oczywiście, że sam ten system niczego nie rozwiąże. Rowerami, które wypożyczymy, trzeba mieć po czym jeździć. W Warszawie jest o tyle absurdalna sytuacja, że rowerzysta, by jechać zgodnie z prawem, musi trzymać się lewego pasa, bo po buspasie urzędnicy zabraniają mu jeździć.
Jak inne miasta rozwiązały ten problem?
Są różne sposoby, by rowery włączyć w miejski system ruchu. Być może droga rowerowa nie powinna być wytyczana z chodnika, tylko z jezdni. Np. Berlin nie wyznacza oddzielnych dróg rowerowych, tylko wytycza tzw. strefy ruchu uspokojonego, gdzie rowerzyści jeżdżą obok samochodów. Gdzie indziej buspasy są szersze i bezpiecznie można jeździć po nich rowerem.
Polscy urzędnicy jeszcze niedawno nie traktowali rowerzystów zbyt poważnie. To się zmienia?
W Warszawie jest milion urzędników, departamentów, komórek itd. Miasto chciałoby być nowoczesne, ale ta maszyna jakoś się nie może rozpędzić. Natomiast są miasta, które w kilka lat zostawiły Warszawę w tyle.
Kiedyś mówiono o Gdańsku, że jest przyjazny rowerzystom.
Gdańsk miał swoje pięć minut, ale parę lat temu przystopował z budową infrastruktury. Nieidealnie jest też w Poznaniu, gdzie co prawda tworzy się infrastrukturę rowerową, ale jest ona marnej jakości. Coś się ostatnio rusza w Szczecinie, także w Gdyni, która przez wiele lat miała opinię miasta koszmarnie zacofanego rowerowo. Zaskakiwać może Białystok, który tworzy drogi rowerowe z asfaltu, podobnie Lublin, który chwalą rowerzyści. Ogólnie wschód Polski nie zostaje w tyle, co cieszy.
A gdzie jest najlepiej?
Świetnym przykładem jest Wrocław, który jeszcze parę lat temu nie był rowerom zbyt przyjazny. Co prawda wytyczono tam ostatnio tylko kilka dróg rowerowych, ale prowadzą one z osiedli do centrum, czyli nie służą wyłącznie do rekreacji, jak np. w Warszawie. Siatka tych dróg jest spójna, a nie tu parę metrów, tam parę... Stworzono kontrapasy na uliczkach jednokierunkowych, po których rowerem można jeździć pod prąd, rowery wyłączono z wielu zakazów ruchu, np. po Starówce. Różne problemy, których urzędnicy nie potrafią rozwiązać w Warszawie, we Wrocławiu rozwiązano, nie ponosząc większych kosztów. Inne miasta powinny brać z niego przykład.
—rozmawiał Michał Płociński