Tekst z archiwum tygodnika "Uważam Rze"
Mało kto w latach 80. uwierzyłby, gdyby usłyszał, że w wolnej i demokratycznej Polsce Wojciech Jaruzelski dokona swojego żywota w luksusie, otoczony uznaniem i szacunkiem. Wprawdzie co jakiś czas uczestniczyć będzie w rytualnych procesach jako nominalnie oskarżony, ale dla wszystkich w kraju – zwłaszcza sędziów i jego samego – oczywiste będzie, że włos mu z głowy nie spadnie, ceremonie prawne są formalnością, a wymiar sprawiedliwości zrobi wszystko, aby nie były zbyt uciążliwe dla podsądnego, któremu chciałby przychylić nieba.