Sprawa o. Pawła M. światło dzienne ujrzała kilka miesięcy temu. W marcu siostra zakonna, której przez jakiś czas M. był przewodnikiem duchowym, złożyła doniesienie do prokuratury w sprawie przestępstw seksualnych. Szybko okazało się, że nie jest jedyną ofiarą M. Zaczęły ujawniać się kolejne osoby – zarówno kobiety, jak i mężczyźni – pokrzywdzone przez zakonnika. Ojciec M. miał się wobec nich dopuszczać przestępstw seksualnych, przemocy fizycznej, psychicznej.

Okazało się też, że przełożeni zakonnika byli informowani o jego działaniach już w latach 90. XX w., ale na początku nie podejmowali w sprawie żadnych kroków, a potem ich działania nie były skuteczne.

Czytaj więcej

Przewodniczący komisji Tomasz Terlikowski
"Grupa o charakterze sekty". Komisja publikuje raport w sprawie o. Pawła M.

Ażeby wyjaśnić całą sprawę – z jednej strony działalność Pawła M., z drugiej decyzje podejmowane przez jego przełożonych – o. Paweł Kozacki, prowincjał dominikanów, powołał specjalną komisję dla zbadania sprawy. Na jej czele stanął filozof i publicysta Tomasz Terlikowski, a w składzie znaleźli się prawnicy, psycholodzy, terapeuci.

Brak wątpliwości

Komisja pracowała ponad pięć miesięcy, a wynikiem jej prac jest 250-stronicowy raport. Komisja ustaliła, że u ojca M. już na etapie formacji seminaryjnej dało się zaobserwować różne niepokojące zjawiska. Przejawiał on m.in. szczególne zainteresowanie demonizacją, egzorcyzmami, modlitwami o uzdrowienie. Był wręcz przekonany o tym, że otrzymał jakieś specjalne posłannictwo.

W latach 1996–2000 o. M. prowadził we Wrocławiu Wspólnotę św. Dominika. Jej członkowie wiele godzin spędzali na modlitwach, umartwianiu się. Kilka uczestniczek ojciec M. wykorzystał seksualnie, inne osoby zmanipulował i pod jego wpływem wstąpiły one do zakonu, inne zerwały zaręczyny, przerwały studia. Komisja nie ma wątpliwości, że wspólnota ojca M. miała wszelkie znamiona sekty.

Czytaj więcej

Ojciec Ludwik Wiśniewski: Popękana skorupa naszego Kościoła

Zadziwiająca jest postawa przełożonych zakonnika. Z ustaleń komisji wynika, że ówczesny prowincjał – o. Maciej Zięba – od 1998 r. wiedział o tym, że M. dopuszcza się przestępstw. W 2000 r. miał wiedzę o tym, że wykorzystał seksualnie cztery kobiety. Mimo to kary, jakie go spotkały, były wręcz symboliczne: kilkutygodniowy pobyt w klasztorze kamedułów i roczna praca w hospicjum. Po tym czasie M. wrócił do normalnej pracy.

Autopromocja
PARKIET CHALLENGE - GRA GIEŁDOWA

Zainwestuj wirtualne 15 000 zł i wygraj atrakcyjne nagrody

Dołącz do gry

Wiedzieli i milczeli

Żadnej pomocy nie zaproponowano pokrzywdzonym przez zakonnika osobom.

Kolejne władze zakonne też nie reagowały, i to przez blisko 20 lat. Na Pawła M. nakładano co jakiś czas ograniczenia, ale potem szybko je luzowano i pozwolono mu nawet na napisanie doktoratu. A on w tym czasie dopuszczał się kolejnych przestępstw.

Dziś dominikanie przyznają się do błędów. Ojciec Krzysztof Popławski, były prowincjał zakonu, mówi, że zabrakło w tej sprawie „wrażliwości i roztropności". – Chcemy za to przeprosić osoby pokrzywdzone i chcemy je prosić o przebaczenie – mówi.

Obecny prowincjał – o. Kozacki – podkreśla, że już w ub. roku oddał się do dyspozycji generała zakonu i jest gotowy na decyzje kanoniczne.

Raport komisji został umieszczony w internecie, otrzymał go także nuncjusz apostolski w Polsce.

– Być może wywoła wstrząs u osób skrzywdzonych nie tylko przez Pawła M., ale także w innych środowiskach kościelnych. Musimy tym ludziom pomóc – apeluje szef komisji, Tomasz Terlikowski.

Z myślą o takich osobach Inicjatywa „Zranieni w Kościele", prowadząca telefon zaufania dla osób dotkniętych przemocą seksualną przez ludzi Kościoła – 800 280 900 – zdecydowała, że do niedzieli 26 września będzie on działał codziennie między godziną 19 a 22.

Podsumowanie Tomasza Terlikowskiego na ten temat już w najbliższym „Plusie Minusie"