Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę. Do ojczyzny z Turcji wrócili dowódcy obrony Azowstalu.
- Chcieliśmy zrozumieć jaki jest średniostatystyczny rosyjski okupant, jaki jest jego socjologiczny portret, jak widzi i jak rozumie otaczający świat – wyjaśniał Andrij Jusow z Koordynacyjnego Sztabu Ukrainy ds. Jeńców i jednocześnie przedstawiciel służby prasowej ukraińskiego wywiadu wojskowego.
Jedynie niewiele ponad 10 proc. jeńców ma wykształcenie wyższe, a ponad połowa – średnie techniczne. Przytłaczająca większość (ponad 83 proc.) jest w wieku 25-50 lat, choć trafiają się też znacznie starsi (1,3 proc. ma 56-60 lat).
Żołnierze, najemnicy, separatyści, specjaliści od tłumienia rozruchów
Wśród złapanych tylko 43,3 proc. było żołnierzami regularnej, rosyjskiej armii a 12,3 proc. – najemnicy z Grupy Wagnera. Ponad jedna czwarta służyła w „ludowej milicji Ługańskiej Republiki Ludowej”, 16,2 proc. w takiej samej formacji „Donieckiej Republiki Ludowej”, a 2,2 proc. w Gwardii Narodowej (czyli rosyjskich wojskach wewnętrznych).
Oddziały formalnie tworzone przez separatystów (z Doniecka i Ługańska) tworzą osobne korpusy, choć ich dowódcami są rosyjscy oficerowie i podporządkowane są rosyjskiej 8 armii. Z powodu poniesionych strat i braku mężczyzn w wieku poborowym na okupowanych terenach ostatnio uzupełniane są przez zmobilizowanych w Rosji. Nie wiadomo, ilu obecnie jest w nich mieszkańców okupowanych rejonów obwodów donieckiego i ługańskiego, a ilu Rosjan z Rosji – możliwe, że ci ostatni stanowią już większość.
Z przebiegu działań wojennych wynika, że szczególnie ci z Ługańszczyzny niechętnie uczestniczyli w wojnie. W efekcie wśród jeńców jest ich znacznie więcej, niż z Doniecczyzny, mimo, że ta ostatnia przed wojną miała znacznie więcej mieszkańców.
Czytaj więcej
Status umowy między rosyjskim dyktatorem Władimirem Putinem a przywódcą Grupy Wagnera Jewgienijem Prigożynem jest niejasny - podkreślił think tank...
Podobne formacje próbowali tworzyć w okupowanych częściach obwodów chersońskiego i zaporoskiego. Prawdopodobnie nic z tego nie wyszło, w każdym razie wśród jeńców nie ma osób z tych rejonów.
Wojna Rosji z Ukrainą. Młodzi ojcowie w niewoli
Sztab Koordynacyjny ds. jeńców utworzył fundację „Chcę żyć”, która pomaga rosyjskim żołnierzom (ale też białoruskim, bo i tacy trafiają się na froncie) w poddaniu się. Fundacja utrzymuje kanały łączności (telefoniczne, w internecie) przez które żołnierze mogą zgłaszać chęć poddania się. Posiada również drony, który pomagają w doprowadzaniu przyszłych jeńców do ukraińskich pozycji.
Fragmenty wyników obecnych badań fundacji publikowano już na początku maja. Obecnie zaś udostępniono dziennikarzom 49-stronnicową prezentację.
Ankiety wypełniło podobno dobrowolnie 400 rosyjskich jeńców. Nie wiadomo jednak, ilu w ogóle Ukraińcy mają jeńców, stąd uznawanie wyników za odzwierciedlające nastroje wszystkich jest nieco ryzykowne.
Co trzeci respondent poinformowała, że jest żonaty, a jeszcze 14 proc. pozostaje „w niezarejestrowanych związkach”. Przy tym 40 proc. twierdzi, że ma dzieci w wieku do 14 lat.
Ponad połowa trafiła do wojska już po inwazji, jeszcze ponad 1/3 w 2022 roku, ale przed atakiem 24 lutego. Tylko co dziesiąty służył przed 2022 rokiem.
Dlaczego Rosjanie poszli na wojnę
Większość przyznawała, że znalazła się w armii z powodu „chęci stabilizacji w życiu”, ponad jedna trzecia „z powodu możliwości awansu” (sformułowanie jest niezbyt jasne, chodzi prawdopodobnie o awans w społeczeństwie). Do chęci zarobienia pieniędzy przyznawał się tylko mniej więcej co piąty.
Czytaj więcej
Instytut Badań nad Wojną wspomniał w codziennej aktualizacji o doniesieniach, że rosyjskie kierownictwo wojskowe rozważa zastąpienie ministra obron...
Ponad 3/4 zapewniało, że nie kontynuowałoby służby wojskowej, gdyby nie wojna z Ukrainą. Tylko 3,3 proc. uważa, że ich „oczekiwania (w stosunku do służby wojskowej) zostały spełnione”.
„Początkowo z zemsty za zabitego krewniaka, ale jak mnie ranili to zrozumiałem, że nie chcę dalej walczyć” (jeniec 40 lat, regularna armia rosyjska, ale z Ługańszczyzny), „Obronić ruską ludność na wschodzie Ukrainy, walczyć z faszystowskimi niegodziwcami” (31 lat, wojska wewnętrzne), „Zmobilizowali, choć nie mieli prawa, jestem inwalidą” (33 lata, „ludowa milicja Doniecka”), „Śledczy aresztu nr 5 w Doniecku wymusili na mnie dobrowolne zgłoszenie się do służby” (60 lat, „ludowa milicja Doniecka”) – tak opisywała swe motywy pójścia na wojnę część jeńców.
Wojna z Ukrainą. Bałagan jak w rosyjskiej armii
Tylko 1,3 proc. i 1,9 proc. podobały się cechy osobiste lub profesjonalne dowódców. Prawie połowa uważa, że w przypadku odwrotu zostałaby przez nich porzucona – co niektórym zresztą przytrafiło się.
Jedynie 7,2 proc. było zadowolonych z tego jak armia wyposażyła ich w mundury, a 7,1 proc. – w amunicję. Ponad 70 proc. negatywnie ocenia współpracę i wsparcie ze strony innych oddziałów na froncie.
Czytaj więcej
Dowódcy, którzy bronili zakładu Azovstal w Mariupolu, wrócą do domu z Turcji, gdzie byli przetrzymywani po wymianie więźniów między Ukrainą a Rosją...
W rezultacie ponad 1/3 oświadczyła, że negatywnie odnosi się do samej rosyjskiej armii.
Dla wszystkich głównymi źródłami informacji na froncie były rozmowy z kolegami z jednostki albo rozmowy telefoniczne z rodzinami, tylko 1/5 wierzy temu co mówią w rosyjskiej telewizji.
Ponad połowa przyznawała jednak, że została jeńcami nie ze swej woli.
„Siedzieliśmy w lesie, kopaliśmy okopy, poszliśmy spać, rano obudzili nas i wzięli do niewoli”, „Zaczęliśmy szturm, zajęliśmy pozycje wroga, potem wszystkich zabili a ja zostałem sam w okopie”, „Jechaliśmy na pozycję, wylecieliśmy na minie, całą noc przesiedzieliśmy pod gołym niebem nie wiedząc gdzie jesteśmy, rano okazało się, że to tyły ukraińskiej armii”, „Był pochmurny dzień, bez przerwy padało, było zimno i szaro. To był szósty dzień bez jedzenia”, „Wędrowałem przez pola osiem dni, piłem wodę z kałuż, jadłem robaki i grzyby, szedłem na odgłos wystrzałów z armat, myślałem że to rosyjskie. Byłem ranny, nie miałem siły” – tak opisywali jak trafili do niewoli.
Czytaj więcej
Najemnicy z prywatnej firmy Jewgienija Prigożyna zgodnie z warunkami porozumienia przygotowują się do wyjazdu na Białoruś.
Same badania socjologiczne wśród jeńców (czyli osób uwięzionych) ostro krytykuje niezależny, rosyjski socjolog Grigorij Judin. – Jeśli badacz ma poważne podstawy, by przypuszczać, że respondent odczuwa strach, to powinien obmyślić warianty rezygnacji z badań – uważa.
- Istnieją bowiem podstawy, by sądzić że w innych okolicznościach ci sami ludzie daliby zupełnie inne odpowiedzi – wyjaśnia.